sobota, 31 października 2015

Przyjeto

I zaakceptowalam ^^

Zap

Zaproszenie wysłane ;3

Form zrobiony

Masz ;3
Zdjęcie:
Imię: Taiga
Nazwisko: Minist
Wiek: za dwa miesiace konczy 18 lat
Osobowość: Dla nowych jest ona miła, mozna nawet powoedziec ze sympatyczna. 
Jednak jesli sie ja zdenerwuje potrafi pokazac pazurki a nawet ich uzyc, bywa arogancka, chamska, a nawet i agresywna. Uwielbia towarzystwo, dobra zabawe i zarty, jednak zna swoje granice. 
Odwazna ale i lekkomyslna, czesto ma glowe w chmurach i mysli i niebieskich migdalach. Jesli kogos polubi jest dla niego lojalna, zawsze gotowa by pomoc co by sie nie dzialo. 
Pomimo problemow w rodzinie stara sie tego nie pokazywac gdyz nie chce slyszec nie potrzebnych pytan. Woli szczera prawde niz piekne klamstwo
Inne zdjęcia:

Hmm

Nazwa może coś w stylu
Bohater od zaraz?
Superbohater?
Zwykli i niezwykli?

Jak coś to pisz tutaj ja Ci wstawie tutaj zdjęcie Tai i resztę form tylko mi tutaj udostępnij jakbyś mogła :)

Oki

Jakis pomysł na nazwę?

W sumie

Czemu nie można by spróbować

SPoko xd

To może... xd Chłopak ma supermoce jednak nie może się ujawnić gdyż grozi mu poważne niebezpieczeństwo. Ratuje twoją przed załóżmy pędzącym samochodem i się ujawnia przed nią. Ucieka a ta zaczyna go szukać itp

Tylko nie zwierzęta

Nie,nie,nie xD
Wszystko tylko nie zwierzęta :p

xd

Anioły? No sama nie wiem, jakoś to nie mój klimat xd
Może... piszesz czasem jako zwierzęta?

Odp

Można by ale aktualnie jestem na komie więc za bardzo Ci nawet nie będę mogła pomoc :\

Może upadłe anioły i anioły? *o*
Np. Twój Axel byłby szefem w siedzibie i zarządzał wszystkimi upadłymi a Tai byłaby nowa dopiero co zaczyna i wiesz :D

Hmmmm

Może jakiś nowy blog? Nie mam pojęcia już o czym pisać xd

Od Taigi

Po kilku minutach rzucania się wpadlam na iście genialny pomysł wdrapalam się na drzewo i zawolalam Axela
- Dobra koniec, poddaje się - Po czym ładnie ukrylam się wśród gałęzi, oczywiście chłopak zaczął mnie szukać a kiedy znalazł się pod drzewem strzasnelam na niego cały śnieg z drzewa
- To nie fear - zasmial się otrzepujac się z białego puchu
- Mówiłam że jestem mistrzynią

?

Od Axela

Ulepiłem kulkę ze śniegu i gdy tylko dziewczyna lekko się wychyliła zza drzewa, rzuciłem nią w nią dzięki czemu dostała w ramię. Szybko ulepiłem swój mur obronny i porobiłem zapas śnieżek tak też zaczęła się wojna na śnieżki.

?

Od Taigi

Usmiechnelam się przytulajac do chłopaka
- Ja Ciebie też kocham głupolu - odsunelam się lekko
- Głupol- podniósł jedną brew do góry a w mojej ręce znalazła się kulka z śniegu
- A owszem - rzucilam w niego zaczynając się śmiać jak mała dziewczynka, odbieglam chowajac się za drzewem i rzucając kolejna śnieżka
- Taiga serio chcesz się w to bawić - usłyszałam jego kroki na śniegu
- Jestem mistrzynią w rzucaniu sniezkami!-zawolalam ze śmiechem
?

piątek, 30 października 2015

Od Axela

Uśmiechnąłem się lekko.
- Może poczekajmy z tym, w domu... z ojcem nigdy nie wiadomo, może wlecieć nagle do pokoju pytając czy też słyszeliśmy te koty. - spojrzałem na nią wymownie, dziewczyna się zaśmiała.
- Okey. - uśmiechnęła się lekko.
- Kocham Cię. - szepnąłem po chwili całując ją.

?

Od Taigi

Zaczęłam się rozglądać dookoła, widoki były wręcz cudowne, nie mogłam od nich oderwać wzroku
- Jak tu pięknie - powiedziałam w końcu robiąc kilka kroków w przód
- Tylko uważaj - chłopak od razu chwycił mnie za rękę a ja z uśmiechem na twarzy skinelam głową
- Wiesz jak przez praktycznie całe życie, żyjesz na ciepłych krajach to takie widoki są wręcz niesamowite - spojrzalam na niego a ten Przytulil mnie mocno do siebie
- Przepraszasz Tai, naprawdę - wyszeptal mi do ucha na co się usmiechnelam
- Nie jestem zła - odpowiedzialam szczerze z uśmiechem - Mogę Ci to nawet pokazać dzisiaj w nocy, ale musimy być sami, nawet Aleks będzie musiał spać na dole - zacisnelam pięści na jego kurtce a
dolną warge lekko przygryzlam

?

Od Axela

- Rekreacyjnie, dla zabawy owszem. - odpowiedziałem.
Pomogłem ojcu posprzątać po czym razem z Taigą wyszliśmy z domu.
- Gdzie idziemy? - spytała.
- Niespodzianka. - uśmiechnąłem się lekko.
Doszliśmy do miejsca, gdzie stał już gotowy helikopter i pan, który miał nas dowieźć w dane miejsce.

Dziewczyna spojrzała na mnie lekko zaskoczona. Zajęliśmy tylne siedzenia i wzbiliśmy się w powietrze. Po kilku minutach byliśmy u celu, mężczyzna zgasił silnik (?)
- 5-10 minut i wracamy. - powiedziałem.
- Nie ma problemu, zaczekam. - uśmiechnął się miło.
Tai miała związane oczy chustą, doprowadziłem ją na bezpieczną odległość od krawędzi i odwiązałem jej chustę aby mogła zobaczyć te piękne widoki.

?

Od Taigi

Spojrzalam na niego zaskoczona, może powinnam z nim porozmawiać na spokojnie dzisiaj a nie wczoraj. Westchnelam cicho łapiąc go za rękę
- Alex ale ja Ci nie kazałam tego rzucać nie chciałam żebyś się tak narażał, nie miałam nic przeciwko temu że jezdzisz - Wyjasnilam cały czas patrząc na niego
- Tak chyba będzie lepiej, nie będzie mnie już nic kusilo - wstał, jego ojciec obserwował nas przez chwilę po czym wyszedł
- Też byłem kiedyś młody - usłyszeliśmy jedynie za plecami
- Wybacz mi - wyszeptal zetknelismy się czołami
- A mam inny wybór? - zapytałam z uśmiechem - Tylko nie rezygnuj z tego co lubisz, ale rób to z głową to wszystko. Wolę mieć pewność że jak gdzieś wyjdziesz z kolegami to wrócisz w jednym kawałku - kciukiem dotknelam jego policzka
- Dobrze - zbliżył się jeszcze trochę do mnie a ja go pocalowalam
- Ale to nie jest definitywny koniec jezdzenia, prawda? Chodzi mi o takie dla zabawy dla siebie
?

Od Axela

Westchnąłem gdy dziewczyna zamknęła za sobą drzwi.
- I co ja mam teraz zrobić? - położyłem dłoń na głowie Aleksa. - Znaczy, wiem co wybieram ale... - pies spojrzał na mnie niezrozumiale, westchnąłem.
Położyłem się i po długim czasie usnąłem.

Obudziłem się wcześnie, całą noc źle mi się spało, nie dawały mi spokoju słowa Taigi, kochałem i ją i ten sport, jednak wybór był prosty... ubrałem się, założyłem buty, kurtkę i czapkę. Wziąłem w rękę swoje dwie zapasowe deski. Wyszliśmy z Aleksem schodami ewakuacyjnymi aby nikogo nie pobudzić, poszliśmy najpierw na targ gdzie opchnęliśmy deski. Wróciłem do domu, nikt już nie spał, po kilku minutach namysłu, zszedłem na dół ubierając kurtkę na schodach.
- A ty gdzie, śniadanie... - spojrzeli na mnie zaskoczeni.
Zapiąłem kurtkę i wziąłem deskę i kask.
- Muszę coś załatwić. - powiedziałem jedynie.
Razem z Aleksem wyszliśmy z domu i ruszyliśmy na skocznie gdzie oczywiście był Nick i jego kumple, lekko się zdziwił, gdy mnie zobaczył. Chciał coś powiedzieć, jednak mu przeszkodziłem. Rzuciłem mu pod nogi deskę i kask, co tu oznaczało że się poddaję, że nie będę z nim więcej rywalizował. Ten uśmiechnął się zwycięsko, jak by dokonał właśnie nie wiadomo czego. Bez słowa odeszliśmy.
- A wiesz co, teraz mi jakoś... lżej. - uśmiechnąłem się lekko, Aleks zaszczekał radośnie merdając ogonem.
Ulepiłem kulkę ze śniegu i rzuciłem mu ją "bawiliśmy" się tak przez całą drogę do miasta, weszliśmy do miejsca, gdzie zajmowali się przewozem różnych rzeczy helikopterami. Załatwiłem co trzeba i wróciłem do domu. Rozebrałem się w korytarzu i podszedłem do stołu, gdzie nadal odbywało się śniadanie.
- Jesz? - spytał od razu.
- Nie, nie jestem głodny. - odpowiedziałem.
- Gdzie masz deskę i... - zmierzył mnie wzrokiem.
- Skończyłem z tym. - powiedziałem jedynie.
- I że ty mu... zwariowałeś... - westchnął popijając herbatę.
- Owszem, zwariowałem... z miłości. - powiedziałem wyciągając zza pleców kwiaty i uśmiechając się lekko do dziewczyny. Podszedłem do niej i kucnąłem. - Przepraszam, zachowałem się jak szczeniak... - powiedziałem kucając przed nią i trzymając przed sobą kwiaty. - Ale ja już dawno wybrałem. - szepnąłem.

?

Od Taigi

Usiadlam na łóżku i spojrzałam na niego po czym westchnelam
- Za to że kochasz ryzyko? - zapytałam jedynie
- W pracy nigdy Ci to nie przeszkadza - zauważył
- Axel... Idę spać, martwilam się jak cholera. Zastanów się co kochasz bardziej - wstalam i podeszlam do drzwi
- Nie śpisz ze mną? - Zapytał jakby zaskoczony
- Masz odpoczywać, dobranoc zobaczymy się na śniadaniu

?

Od Axela

Otworzyłem oczy, dostrzegłem Taigę. Westchnąłem i powoli przejechałem palcem dłoni po bandażu, skierowałem wzrok na Aleks leżącego obok mnie i bacznie się mi przyglądającego. Uśmiechnąłem się lekko i pogłaskałem go a ten, polizał moją dłoń. Odsunąłem koc na bok i usiadłem.
- Tai, przepraszam... - powiedziałem kierując wzrok na nią.

?

Od Taigi

Spojrzalam na chłopaka który leżał i tracił przytomność. Jego ojciec zaniósł go do łóżka a ja szybko poszlam po bandaze i świeżą wode. Obmylam mu delikatnie twarz, okrylismy go kocami.
- Może lepiej jak dzisiaj przespie się na kanapie?- zaproponowalam
- Jesteś gościem, zmienię Ci pościel u mnie w sypialni ja pójdę na kanape - wyszedł z pokoju a Axel zaczął coś mruczec, jakby powtarzał nasze
- Już Axel - przejechalam mu dłonią po ramieniu - Spokojnie

?

Od Axla

Siedziałem przy niewielkim ognisku z podkulonymi nogami, chowając twarz.

Lubię czasem zapomnieć o rzeczywistości, porobić to co lubię, być tam, gdzie nikt mi nie mówi co mam robić... ale wyszło jak zawsze i to wszystko przez tego idiotę. Jak my tu nie zamarzniemy to będzie cud, ale chyba zobaczą że nas nie ma i zaczną nas szukać.
- To wszystko przez nią... - przerwał głuchą ciszę, jego głos rozległ się echem.
- Radzę mówić ciszej, jak nie chcesz mieć tego wszystkiego na głowie. - mruknąłem cicho. - To wszystko przez ciebie, po cholerę się na mnie rzucałeś? - zmarszczyłem lekko brwi.
Westchnąłem i dostrzegłem linę, w mojej głowie narodził się pewien pomysł. Wzięliśmy linę, obwiązałem się nią w pasie a drugi koniec podałem chłopakowi.
- Byłeś kiedyś na ściankach? - spytałem, skinął głową. - No to wiesz co robić. - powiedziałem jedynie próbując się wspiąć.
Jednak ten chyba nie zbyt ogarnął bo cały czas lądowałem na glebie. Zamieniliśmy się, ten wszedł bez problemu. Odwiązał linę i rzucił mi ją.
- Na razie frajerze, zdychaj tam! - zaśmiał się chamsko i odbiegł.
- Kurwa... - mruknąłem pod nosem. - O nie...
Rzuciłem linę i kilkanaście razy próbowałem wejść na górę, oczywiście za każdym razem zjeżdżałem na dół. Za ostatnim razem uderzyłem głową o jakiś wystający kamień, słupek... kto wie co to było i dopiero po tym udało mi się wejść. Tak się złożyło, że wyszedłem dokładnie w tym samym miejscu w którym się stoczyliśmy. Usiadłem na ziemi i zapiąłem zapięcia od deski i pojechałem do domu. Kręciło mi się w głowie, bolała jak cholera... wszedłem do przedpokoju po prostu upuszczając deskę. Spojrzałem w lustro, miałem rozcięty łuk brwiowy i... trochę krwi na twarzy.

Ruszyłem w stronę salonu, a raczej zataczałem się. Potknąłem się o coś i upadłem na podłogę, ojciec i Taiga zerwali się z kanapy. Powoli usiadłem.
- Boże, nie krzyczcie tak... - mruknąłem mimo że nic nie mówili, łapiąc się za głowę. - Ten idiota mnie tam zostawił... - dodałem niby sam do siebie. - Zimo, podłącz ten kominek...

?

Od Taigi

Rozebralam się i usiadlam na kanapie, na dywanie bawiły się trzy psy i mój kot, nie powiem rozbawilo mnie to. Alex spojrzał na mnie pytajaco najwyraźniej dziwiac się że nie ma ze mną jego pana
- Nie patrz tak na mnie sam sobie wybrał zajęcie - mruknelam podkulajac nogi
- Znowu jezdzi z Nickiem?- uslyszalam głos jego ojca, usiadł obok mnie podając kubek z gorąca herbata. Pachniala malinami i miodem
- Dziękuję - powiedziałam cicho
- Nie martw się, pewnie zaraz wróci, oni tutaj tak załatwiają swoje sprawy też nie zawsze to popieralem ale co zrobić - uśmiechnął się miło a ja jedynie westchnelam pijąc powoli gorący napój. Minęła jedna godzina pozniej druga, mężczyzna zaczął chodzić po pokoju
- Powinniśmy go poszukać - powiedziałam w końcu
- Wezmę psy Ty lepiej zostań - nakazał poważnym tonem
- Mogę się przydać - wstalam od razu
- Zostań z Alexem i kotem poza tym w każdej chwili może przyjść do domu jeśli tak to daj mi znać - podał mi specjalne radio - Spokojnie znam te miejsca jak własną kieszeń - ubrał się i wyszedł z dwoma psami. Razem z wariatem i psem Axela usiedlismy na parapecie cały czas wyglądając za okno
- Coś Ty znowu wymyślił - westchnelam sama do siebie

?

Od Axela

Odpiąłem deskę i już miałem biec za dziewczyną, jednak zatrzymał mnie Nick i zaczął wygłaszać swoje mądrości, później spotkałem Maksa i Ricki'ego moich starych przyjaciół, razem chwilę pogadaliśmy. Szybko zrobiło się ciemno, gdy wracałem do domu, znów natknąłem się na Nicka. Tym razem był sam.- Ty idioto! Przez ciebie dziewczyna ze mną zerwała! - wydarł się i rzucił na mnie przez co oboje stoczyliśmy się z wielkiej góry na której staliśmy i wylądowaliśmy nie wiadomo gdzie.
- Masz latarkę? - spytał po chwili, gdy otrzepaliśmy się ze śniegu.
- Ta wiesz, zawsze noszę ze sobą latarkę bo codziennie jakiś idiota rzuca się na mnie i turlamy się ze skały. - rzuciłem sarkastycznie.
Wstałem i ruszyłem w pierwszym, lepszym kierunku.
- Ej no, nie zostawiaj mnie! - krzyknął za mną, dorównując mi kroku. - W takiej chwili, powinniśmy trzymać się razem... - stwierdził.
Wywróciłem jedynie oczami, było zupełnie ciemno, dodatkowo zostawiłem telefon w domu, w ten sposób, są bardzo małe szanse na to, że znajdziemy drogę powrotną, a zamiast tego jeszcze bardziej się zgubimy. Niby mogliśmy się znów wspiąć na górę, jednak była pokryta lodem i było to niemożliwe. Znaleźliśmy jakąś szczelinę, gdzie rozpaliliśmy cudem ogień.

?

Od Taigi

Nie podobało mi się to wszystko, byłam bardzo przeciwna żeby w ogóle tutaj przychodzić. Słysząc słowa tego śmiecia, przestraszylam się
- Jak już będzie leżeć w śpiączce pokaze Ci prawdziwą zabawę - zasmial się odchodząc a ja nawet nie zdazylam zareagować na jego słowa gdyż stał już ze swoimi kolegami. Widząc jak ląduje bezpiecznie odetchnelam z ulga, natomiast pozostali przygladali mu się jedynie zaskoczeni. Podeszlam do niego krzyzujac ręce
- Wiesz że mogłeś powiedzieć nie? I odejść? - zaczęłam
- To by było nie honorowe
- A jakbyś wylądował w szpitalu?- burknelam
- Tai nic mi nie jest, żyje. Wszystko się udało - Objął mnie delikatnie, zauważyłam że ten idiota znowu idzie w naszym kierunku
- Mam dosyć waszych zabaw, rób co chcesz ja wracam nie będę patrzeć na to jak ryzykujesz swoje zdrowie - odwrocilam się i zaczęłam maszerowac w kierunku domu

?

Od Axela

- I tak pracujemy w innych bazach, więc...?
Dziewczyna cicho westchnęła. Po kilku minutach rozmowy, usnęliśmy.

Przez cały dzień zwierzaliśmy miasteczko i wygłupialiśmy się trochę na śniegu. [...] Siedzieliśmy na kanapie oglądając film, spojrzałem na zegarek 19:45. Westchnąłem pod nosem i poszedłem do góry przebierając się, zakładając kask i biorąc w rękę deskę.
- Gdzie ty idziesz? - spytała.
- No...
- Czekaj na mnie, ktoś cię musi przypilnować. - poszła na górę i wróciła już po kilku minutach.
Złapałem ją za rękę i wyszliśmy z domu, po jakiś... ośmiu minutach doszliśmy do skoczni gdzie był już Nick i paczka czubków.
Weszliśmy na górę.
- No proszę, a myślałem że się nie pojawisz. - uśmiechnął się złośliwie.
- Spadaj. - mruknąłem.
Wykonaliśmy parę prostych trików.
- Dobra, dajesz backfilpa ale... ponad minimum 10 rotacji.
- To niewykonalne...
Chłopak uśmiechnął się podle i wrócił do reszty. Może to trochę dziwne, ale tutaj to tak załatwia się swoje porachunki. Zamknąłem na chwilę oczy i widziałem swój wypadek, sprzed kilku lat. Spojrzałem na Taigę która stała kilka kroków od nich, nie wiem co ten ciołek jej właśnie powiedział, ale dziewczyna spojrzała na mnie przerażona. Naciągnąłem gogle na oczy i ruszyłem.

11 rotacji, przy lądowaniu mało brakowało a bym wszystko schrzanił, na szczęście udało mi się złapać równowagę. Co prawda kręciło mi się trochę w głowie, jednak w głębi serca czułem dumę, że mi się udało i że utarłem nosa temu czubkowi.

?

czwartek, 29 października 2015

Od Taigi

Ulozylam się wygodnie i spojrzałam na chłopaka zastanawiając się. W sumie nie wiem co można tutaj jeszcze robić
- W sumie to nie wiem, może przejdziemy się w góry? Taka mała wycieczka
- Jeśli chcesz- uśmiechnął się ciepło, na co odpowiedziałam mu tym samym. Oparlam głowę o jego klatkę i zamknelam oczy
- Śpisz? - zapytałam po kilku minutach
- Nie - przejechał ręką po moich włosach przez co się usmiechnelam- Byłem przekonany że Ty śpisz
- A jednak nie śpię - mruknelam - Wiesz że w pracy nie może się nic zmienić?
- Co masz na myśli?
- Nie możemy tak bardzo okazywać tego że między nami coś jest, etyka pracy - westchnelam - Nie chce udawać że nic między nami nie ma, ale po prostu w pracy nie możemy... przesadzac, że tak powiem

?

środa, 28 października 2015

Od Axela

Po chwili błagań dziewczyny z uśmiechem osunąłem się na poduszkę i westchnąłem. Dziewczyna położyła się obok mnie, przytulając się do mnie. Okryłem nas kołdrą i objąłem ją ramieniem. Jutro będę musiał trochę poćwiczyć, czy aby na pewno nie zapomniałem trików.
- Co byś chciała jutro porobić? - spytałem.

?

Od Taigi

- Tak nad wszystkim - odwrocilam się do niego z uśmiechem widząc jego bokserki zasmialam się cicho
- Co Cię tak bawi? - przytulil mnie lekko
- Nic nic supermanie - zachichotalam
- Nie wiem co chcesz od moich bokserek - zaczął mnie laskotac, a ja nie mogłam przestać się śmiać
- Axel przestan - krecilam się po całym łóżku, śmiejąc się jak głupia

Od Axela

Uśmiechnąłem się lekko, nachyliłem się nad dziewczyną całując ją krótko i udając się do łazienki. Wziąłem prysznic, umyłem zęby i przebrałem się w bokserki.

Wróciłem do dziewczyny która siedząc na łóżku wpatrywała się zamyślona za okno. Usiadłem koło niej przytulając ją od tyłu.
- Nad czym tak myślisz? - szepnąłem.

?

Od Taigi

- Może zrobić wam gorąca czekoladę? - usłyszeliśmy
- Jak chcesz - odezwał się Axel. Po kilku minutach wszyscy siedzieliśmy w salonie pijąc gorąca czekoladę. Temat był luzny, miałam nawet wrażenie że Axel zrobił się nieco milszy dla swojego ojca. Pod wieczór zaczęłam lekko ziewac
- Nie będę was zatrzymywać, pewnie chcecie się wyspać - uśmiechnął się do nas. Chłopak zaprowadził mnie do swojego pokoju po czym poszłam do łazienki. Wróciłam do pokoju w czerwonej koszuli nocnej
- Nie pamiętam żebym Cię ostatnio w niej widział - wstał i od razu do mnie podszedł
- Nowy zakup - usmiechnelam się, wskakujac na łóżko

?

Od Axela

Westchnąłem jedynie prostując się.
- Już jestem. - powiedział wchodząc do salonu, obładowany torbami. Przechodząc obok nas, poczochrał mnie po głowie jak to miał w zwyczaju, gdy byłem mały. - Przyniesiesz pozostałe torby z auta? - spytał.
- Jasne. - rzuciłem obojętnie. Wstałem i wyszedłem na dwór, po kilku chwilach wróciłem z czterema torbami. - Co ty, będziesz gotował dla całego miasta? - spytałem, na co się lekko zaśmiał.
Pomogliśmy z Tai rozpakować zakupy, po czym wróciliśmy do kominka.

?

Od Taigi

Oglądałam filmik z lekkim zaskoczeniem
- Przeciez to wygląda okropnie i poważnie - spojrzalam na niego z powagą - Przecież na pierwszy rzut oka wygląda jakbyś...
- Nie żył - dokończył za mnie i odłożył tablet na swoje miejsce, przytulilam się jedynie do niego
- Może tak właśnie miało byc - powiedziałam cicho
- Nie rozumiem
- Wiesz gdyby było inaczej to byśmy się nie poznali, nie siedzialabym tu teraz z Tobą - spojrzałam na niego
- Może - uśmiechnął się lekko calujac mnie w czubek głowy. Podnioslam się lekko, aby go pocałować, po chwili nasze usta były już połączone. Nawet nie wiem kiedy zawisnal nade mną nie kończąc namietnego pocałunku. Rękami jeździł po moim ciele, a kiedy znalazł się pod swetrem, usmiechnelam się jedynie. Wtedy usłyszeliśmy otwierające się drzwi
- I to by było na tyle - usmiechnelam się lekko

?

Od Axela

Westchnąłem pod nosem rzucając szybkie spojrzenie w ich stronę.
- Odbił mi dziewczynę, pokonał w zawodach przez ten wypadek i od tamtego czasu czuje się najlepszy. Znaczy, zawsze się czuł, ale po tym to już w ogóle. - wyjaśniłem.
Po pięciu minutach doszliśmy do domu, ojca jeszcze nie było. Dlatego też napaliłem w kominku, usiedliśmy na mięciutkim dywanie, dziewczyna oparła się o mnie, a ja ją lekko. przytuliłem.
- Ale co z tym wypadkiem, jak to się stało? - spytała lekko zaciekawiona.
- Zawody juniorów snowboardingu, w finale zostałem tylko ja i Nick. Przejechał bezbłędnie, dostał same 9, żeby go pokonać, musiałem naprawdę się postarać. Nie zależało mi tyle na pucharze, na zawodach był Tonny Wilslow, najlepszy snowboardzista, szukał kogoś do swojej ekipy. Kiedyś z tym sportem wiązałem przyszłość. No i zaczynam, 720, Indy grab, nosegrab, Method Grab... ostatni trik... zdecydowałem się na potrójnego backflipa, przy drugiej rotacji coś poszło nie tak i runąłem na ziemię. Miałem połamane żebra, złamaną rękę i wstrząs mózgu... przez kilka dni byłem w śpiączce... - mówiąc to miałem wszystko przed oczami, całą tą scenę i te śmiechy... po chwili otrząsnąłem się i pokazałem dziewczynie filmik na tablecie z zawodów i upadku.

?

Od Taigi

Nie lubiłam takich typów, myślą że mogą wszystko i mogą mieć wszystko. Złapałam go za rękę i usmiechnelam się do niego po czym skinelam głową. Tym razem jazda szła nam dużo lepiej nawet hamowanie było dobre, co prawda straciłam nieco równowagę, ale dzięki Axelowi szybko ją odzyskalam
- I jak?- złapał mnie w pasie uśmiechając się do mnie lekko
- Było świetnie - sciagnelam z nosa gogle, po czym szybko pocalowalam go w usta - Ale wracamy już? - zapytałam
- Myślałem że chcesz jeszcze pojeździć - przejechał kciukiem po moim policzku
- Troszkę mi zimno, nie jestem przyzwyczajona to takiego zimna - zasmialam się lekko, a ten jedynie skinal głową, pomógł mi wszystko odczepic, jeszcze raz zwrocilam uwagę na grupkę chłopaków którzy nam się przyglądali - Axel o co z nimi chodzi? I o co chodziło z tym wypadkiem? - złapałam go za rękę i razem poszliśmy w stronę domu

?

Od Axela

- W porządku, ale muszę coś jeszcze wziąć. - pobiegłem do garażu.
Wziąłem niedługą linę asekuracyjną, będzie bardzo przydatna na pierwszy i może drugi zjazd.

Wróciłem do dziewczyny, złapałem ją za rękę i ruszyliśmy na górę. Tam ponownie zaczepiliśmy deski o buty, już miałem nas przyczepiać lecz przerwał nam Nick. Ten debil...
- No proszę, proszę. Nie sądziłem że po ostatnim wypadku jeszcze staniesz na desce. - uśmiechnął się złośliwie.
- Spadaj. - rzuciłem przez zęby, marszcząc lekko brwi.
- Ochocho, a kogo my tu mamy? Widzę ślicznotka pierwszy raz na desce, znam lepszego nauczyciela, stoi przed tobą. - uśmiechnął się zalotnie, stając bardzo blisko niej. - Nauczę cię więcej niż ten lamus. - uśmiechnął się chamsko, pchnąłem go z całej siły tak, że wylądował na śniegu.
- Nie żyjesz Asher, jutro, 20, na halfpipe. - rzucił rozzłoszczony
- Będę. - rzuciłem obojętnie.
Z fochem na twarzy odjechał z tą swoją bandą głupków.
- Jaki wypadek? - spytała od razu.
- Opowiem ci w domu. - powiedziałem przyczepiając nas do siebie. - Możemy jechać. - uśmiechnąłem się lekko, zakładając gogle.

?

Od Taigi

- Ale zabawa - zasmialam się cicho patrząc na chłopaka z uśmiechem. Po kilku minutach kiedy wygrzebalismy się z śniegu jeszcze raz pokazał mi jak mam hamować
- Musisz to robić pewnie - uśmiechnął się lekko
- Pierwszy raz mam takie coś na nogach - pokazałam mu język
- To co spróbujemy jeszcze raz na tej górce? Tym razem pojadę obok Ciebie - złapał mnie za rękę a ja jedynie sie usmiechnelam, jechaliśmy obok siebie. Chłopak gładko wyhamował a ja jechalam jeszcze do przodu i dopiero drzewo mnie zatrzymało
- Ej cała jesteś - znalazł się od razu obok mnie a ja zaczęłam się śmiać
- Do końca tygodnia to ogarne - złapałam go za rękę żeby wstać - To co jedziemy jeszcze raz? - zapytałam z uśmiechem
- Po takim bliskim spotkaniu z drzewem dalej chcesz jeździć - przyciągnął mnie do siebie
- No pewnie - zapewnilam - Twarda jestem - Zachichotalam
- Nie wątpię - wymruczal
- Mruczec będziemy w domku teraz idziemy na większą górkę - pokazałam swoje białe ząbki i poprawilam kurtkę dając znać iż jestem gotowa

?

Od Axela

Nie rozumiem, po co się tak stara. A z drugiej strony, było, minęło... sam już nie wiem. Po pewnym czasie tata wziął się za sprzątanie i pojechał na jakieś większe zakupy. My, po chwili odpoczynku postanowiliśmy wyjść na powietrze. Założyłem spodnie snowboardowe, kurtkę, czapkę, buty i rękawiczki.

Podobny zestaw dałem również dziewczynie. Wyszliśmy z domu, zabierając ze sobą trzy psy, weszliśmy do garażu ze specjalnej półki ściągnąłem swój kask, gogle i deskę.

Tai również dostała swój sprzęt, gotowi poszliśmy na górkę... góreczkę. Pomogłem dziewczynie zapiąć wszystko aby deska trzymała się jej nóg.
- Jak chcesz jechać musisz podskoczyć i skierować ciało w bok. Skręcasz przechylając się w daną stronę, hamujesz odchylając się lekko w tył, podnosząc lekko deskę. - wyjaśniłem.
- Nie możemy iść na większą górkę? - spytała.
- Jak ci się uda zjechać i wyhamować przede mną, pójdziemy. - powiedziałem. - Gogle na oczka i czekam na dole. - założyłem jej gogle na oczy i z lekkim uśmiechem pocałowałem ją.
Zjechałem na dół i dałem jej znak, że może zjeżdżać. Skinęła lekko głową i działała według moich poleceń. Wszystko było wykonane świetnie, jedynie hamowanie się nie udało przez co dziewczyna wleciała na mnie i oboje runęliśmy na ziemię. Śnieg zamortyzował upadek.
- No widzisz, było świetnie, tylko hamowanie poćwiczymy. - uśmiechnąłem się, patrząc na dziewczynę nade mną.

?

Od Taigi

Spojrzalam na niego wzrokiem mówiącym "Axel proszę Cię" ten jedynie wrócił do grzebania w swoim talerzu
- Chcieliśmy iść jutro pozwiedzac okolice - odpowiedzialam za niego
- Axel zna najlepsze zakątki, z pewnością Ci się spodoba, prawda? - Spojrzał na niego z lekkim usmiechem było widać że chce z nim nawiązać jakikolwiek kontakt
- Ta - odpowiedział krótko

?

wtorek, 27 października 2015

Od Axela

Wzruszyłem lekko ramionami grzebiąc widelcem w kaczce. Chyba zapomniał że jej nie lubię, jeśli w ogóle kiedykolwiek się tym zainteresował.
- Jak tam w pracy? - spytał.
- Dobrze.
- Co będziecie robić? - zadał kolejne pytanie.
Wzruszyłem lekko ramionami, podnosząc wzrok nad dziewczynę.

?

Od Taigi

Dostałam talerz ze swoją porcja za co podziekowalam, po kilku kesach usłyszałam głos ojca Axela
- Powiedz mi gdzie pracujesz? - zaczął patrząc na mnie zaciekawiony
- W policji - odpowiedziałam sięgając po kubek z gorąca herbata
- Pracujecie w jednym fachu? - Zapytał dla upewnienia się na co lekko się usmiechnelam
- Nie koniecznie w tym samym ale często się widzimy, ja pracuje w służbach specjalnych - Wyjasnilam
- Rozumiem - uśmiechnął się do mnie miło - Axel dlaczego nic nie mówisz?

?

Od Axela

Uśmiechnąłem się lekko. Po kilku minutach zeszliśmy da dół, ojciec kroił właśnie kaczkę, wszystko było rozłożone na stole.
- Siadajcie, siadajcie. - uśmiechnął się.
Tak też zrobiliśmy, zajęliśmy miejsca obok siebie.

?

Od Taigi

Podeszlam do niego przytulajac go od tylu, również spojrzałam na góry
- Axel wiem że jesteś na niego zły, ale nie możesz cały czas trzymać urazy, on się stara - przejechalam mu ręką po jego ramieniu
- Łatwo mówić - Westchnął odwracajac się do mnie
- Wiem że łatwo, ale to Twój ojciec, może chce nadrobić stracony czas - usmiechnelam się lekko - Pójdę ubrać sweter i zejdziemy coś zjeść, Okej?
- Dobrze - mruknął delikatnie calujac mnie w usta
- I usmiechnij się chociaż - zaczęłam go laskotac po brzuchu - Bo będę tak robić całą noc

?

Od Axela

Po wejściu po schodach i przejściu korytarzem, doszliśmy do mojego starego pokoju.
- Ma 36 lat, jak się wydaje na kosmetyki to wiesz... - westchnąłem opierając się o futrynę okna, chowając ręce do kieszeni i wbijając wzrok w ośnieżone góry na których było widać ludzi.

?

Od Taigi

Wzrokiem powedrowalam do mężczyzny który stał już obok nas, był niezwykle podobny do Axela, cóż przynajmniej wiem po kim ma urodę. Nie wiedziałam tylko czy jest on aż taki młody czy tylko na takiego wygląda
- Witaj synu - uśmiechnął się wesoło, chciał go nawet objąć ale ten podał mu jedynie rękę - Nie musisz się wstydzić - dodał po chwili kierując swój wzrok na mnie
- Tato to jest Taiga, Taiga mój ojciec Lucas - Przedstawił nas sobie a ja podałam mu rękę, delikatnie ją ujął po czym złożył na niej pocałunek
- Miło mi poznać - wyprostowal się z uśmiechem
- Mi również- odwzajemnilam gest
- Zawsze miło mi było poznawać przyjaciół Axela, zwłaszcza te płeć piekniejsza - dodał po chwili przez co lekko się zmieszalam
- Lepiej będzie jak pójdziemy się rozpakowac i odpocząć to była długa podróż - Ręka Axela owinela się wokół mojej
- Idźcie, w piekarniku czeka już kaczka, mój specjal. Widziałam jedynie jak chłopak przewraca oczami i ciągnie mnie ku górze. W pokoju usiadlam na łóżko
- Twój tata nie wydaje się zły, tylko wygląda na młodego - przyznalam rozgladajac sie po pokoju

?

poniedziałek, 26 października 2015

Od Axela

Zaśmiałem się pod nosem, po czym pocałowałem ją w policzek. Dziewczyna znów usnęła, ja również zrobiłem się śpiący i usnąłem. Obudził nas Aleks szczekaniem, właśnie lądowaliśmy. Pogłaskałem go w podziękowaniu. Gdy wyszliśmy, od razu zawitał nas mróz. Założyliśmy czapki, rękawiczki i kurtki po czym odebraliśmy samochód z walizkami i ruszyliśmy.
- Ładnie tu. - powiedziała patrząc za okno.
- No, ale to dopiero początek. - uśmiechnąłem się.
Po piętnastu minutach dotarliśmy pod dom.
Zostawiając walizki, weszliśmy do ciepłego domu. Rozebraliśmy się w przedpokoju i weszliśmy do salonu. Grobowa cisza.
- Cześć... - krzyknąłem. Wtedy usłyszeliśmy szczekanie. - Oho, złap się ściany. - uśmiechnąłem się lekko.
Ze schodów zbiegły dwa bernardyny, Max (pierwszy) i Lily (druga) które od razu radośnie na mnie skoczyły tym samym przewalając i liżąc po twarzy.
Sweety by Inside-my-ART
- Max, Lily, miśki, to jest Taiga. - przedstawiłem ich sobie. Psy przywitały się z dziewczyną a następnie zainteresowały się Aleksem którego nie widzieli od dość dawna. Gdy zobaczyli kota, od razu się uspokoili. Lili przyczołgała się do niego i merdając ogonem polizała go, na co dziewczyna się zaśmiała.
Po chwili, po schodach również zszedł ojciec, westchnąłem pod nosem.


?
Ps: Lukas jak by co się nazywa xd

Od Taigi

- Misie- spojrzalam na niego śmiejąc się lekko- Przecież ja jestem groźna i niebezpieczna - powiedziałam dumnie
- W moich oczach jest nieco inaczej - pocałował mnie w policzek, owinelam się kocem i wtulilam w niego
- Tak w ogóle to ile jeszcze zostało lotu? - Zapytałam w końcu
- Jakas godzinka
- A to nie tak źle - przejechalam mu ręką po torsie - Twardo - Wymruczalam uśmiechając się lekko

?

Od Axela

Lot mijał strasznie powolnie, dla zabicia czasu słuchałem muzyki. No, dopóki nie przyszła ta baba nie nie wpychała mi tych głupich orzeszków.
- No i co pani narobiła? Obudziła pani moją misię... - mruknąłem przytulając lekko dziewczynę.
Po tych słowach, kobieta w końcu odeszła i poszła dręczyć kogoś innego.

?

Od Taigi

Złapałam chłopaka za rękę i oparłam głowę o jego ramię. Kątem oka zauważyłam jak wariat wykłada się wygodnie i zasypia
- A to menda - Powiedziałam do Axela - Mi nie dawał spać, a sam teraz śpi w najlepsze - Również ziewnęłam
- Chcesz to też idź, lot potrwa jakieś 4 godziny więc się wyśpisz - Uśmiechnął się do mnie, a ja radośnie i przymknęłam oczy. Poczułam jedynie jak chłopak okrywa mnie kocem, chwilę później już spałam. Obudził mnie dopiero głos jakieś kobiety, która usilnie próbowała mu wcisnąć orzeszki
- Czego pani nie rozumie jak ktoś odmawia? - Burknęłam zaspana

?

Od Axela

W domu pierwsze co, to zmieniłem opony na nowo kupione, zimowe. Później spakowałem swoją walizę a Aleks swoją. Nawkładał tam głównie swoje zabawki, jakieś gierki i karmę. Ogarnęliśmy się w jakieś dwie godziny. Później wsadziłem Aleksa do wanny, oczywiście temu zebrało się na żarty i wciągnął mnie do wody. [...] Kilkanaście minut po północy leżeliśmy już w łóżku.

Zapakowałem dwie walizki do bagażnika dodatkowo trzy deski snowboardowe, kaski itp. Po jakiś piętnastu minutach, gdy dwa razy sprawdziłem czy aby na pewno niczego nie zapomniałem, czy zamknąłem wszystkie okna, drzwi, czy dokręciłem wodę itp. wyjechałem po dziewczynę. Zapakowałem jej walizki koło naszych i ruszyliśmy na lotnisko gdzie byliśmy po jakiś dwudziestu minutach. Aleks czy chciał czy nie, w takim miejscu musiał być na smyczy, wjechałem autem do samolotu (Jak to brzmi xd) po czym zająłem swoje miejsce obok dziewczyny, Aleks siedział koło mnie przy oknie a Wariat koło niego.

?

Od Taigi

Spojrzałam na swój telefon i zrobiłam duże oczy
- Jak to możliwe, że już jest ta godzina? - Jęknęłam niezadowolona,
- Dużo czasu spędziłaś na wybieraniu kurtki - Zauważył, a ja mu jedynie przytaknęłam. Wyszliśmy z galerii i udaliśmy się pod mój dom
- Czyli co, do jutra? - Uśmiechnęłam się kiedy podał mi wszystkie torby
- Do jutra - Odwzajemnił gest - Tylko nie bierz za dużo walizek - Na koniec pocałował mnie namiętnie, a ja to odwzajemniłam
- Postaram się - Dodałam wchodząc do domu. Od razu zostałam skarcona przez wariata wzrokiem - No już nie patrz tak na mnie -Podniosłam ręce w geście obronnym - Tak jedziesz ze mną więc się tak nie dąsaj - Pogłaskałam go za uchem i nasypałam karmy, po czym zaczęłam pakowanie się

?

Od Axela

Teraz wszystko stało się jasne, czemu wtedy tak zareagowała.
- Przykro mi... - szepnąłem. - Ale nie myślmy już o tym. - uśmiechnąłem się lekko, wychyliłem zza stolika i złożyłem na jej ustach krótki pocałunek.
Dziewczyna odwzajemniła gest i wzięła łyk coli. Spojrzałem za okno, było już szarawo, lekko zdziwiony spojrzałem na zegarek w telefonie, 21:03.
- Chyba powinniśmy już wracać, trzeba się jeszcze spakować. - westchnąłem.

?

Od Taigi

Spojrzałam na niego nieco smutna, w sumie to chyba nie powinnam była pytać o takie rzeczy, trochę mi głupio, a dla niego zapewne nawet te kilka słów nie było łatwo powiedzieć
- Przykro mi - Złapałam jego dłoń - Oczywiście rozumiem to, nie będę o tym wspominać - Zapewniłam
- A jacy są Twoi rodzice? Nie wspominałaś o nich - Wsadził do ust słomkę
- No cóż - Westchnęłam - Moja mama ciągle mieszka w Hiszpanii, jest rodowitą Hiszpanką, natomiast mój ojciec aktualnie jest chyba we Francji, rozwiedli się kiedy miałam 10 lat, kiedy zabili mi brata - Spojrzałam na kubek w którym znajdowała się cola - Byłam wtedy z nim, odbierał mnie ze szkoły, miałam zajęcia dodatkowe. Trzech typków nasz zatrzymało, było widać, że są z mafii, zaczęli mnie popychać, chcieli pieniędzy. On się wstawił i dostał kulkę, dlatego właśnie wstąpiłam do policji i dlatego tak bardzo nie mogłam wtedy zrozumieć dlaczego uratowałeś tamtego kolesia - Kiedy skończyłam spojrzałam na niego

?

Od Axela

Wymieniliśmy spojrzenia z Aleksem, następnie spojrzałem na dziewczynę.
- Nie zdziw się jak będzie skakał dookoła ciebie co chwilę pytając czy czegoś nam trzeba.
- Taki troskliwy?
- Troskliwy. - parsknąłem cichym śmiechem. - Chce zgrywać tatusia na medal. - wyjaśniłem. - Ogólnie to jest raczej miły, ale mam z nim na pieńku bo jak byłem mały w ogóle się mną nie interesował 24 godziny sam, przez cały tydzień, czasem w niedziele zabrał mnie do kina czy gdzieś.
- A mama? - spytała.
- Moja mama zmarła przy porodzie, wolała uratować mnie, niż siebie... - westchnąłem, dziewczyna spojrzała na mnie. - Miała wypadek samochodowy, byłem wcześniakiem. - wyjaśniłem. - I lepiej o niej nie wspominać w domu, bo ojciec cały czas ma traumę i robi się dziwny jak się o niej wspomina.

?

Od Taigi

Wzięłam łyk coli, po czym jedną z frytek umaczałam w sosie. Spojrzałam na Axela, która w kąciku ust miał nieco sosu, przez co wyglądał zabawnie. Wzięłam chusteczkę i wytarłam go uśmiechając się
- Wiesz nieco się martwię - Przyznałam w końcu przygryzając słomkę
- Czym? - Zapytał zaskoczony, zabierając swój napój - Ja nie wiem czy nie zacząć się martwić o swoje konto w banku, jeśli w przyszłości też będziesz robić takie zakupy - Zaśmiał się cicho, nawet Aleks wydawał dźwięk brzmiący do śmiechu. Mimowolnie uśmiechnęłam się
- Chodzi mi o spotkanie z Twoim ojcem - Wyjaśniłam - Jaki on jest? Jest coś czego nie powinnam mówić? Wiesz chce wypaść jak najlepiej - Ponownie przygryzłam słomkę

?

Od Axela

Patrzałem raz na jeden sweter, raz na drugi.
- Pierwszy, zdecydowanie. Zgadzasz się ze mną? - spojrzałem na Aleksa, ten zaszczekał zgodnie.
Dziewczyna się uśmiechnęła i podała mi ten sweter, którego nie wybraliśmy. Poszliśmy odnieść go na miejsce. Zapłaciliśmy, odnieśliśmy paczkę do auta i ponownie wróciliśmy do galerii aby coś zjeść, wybraliśmy KFC i zamówiliśmy sobie kubełek z 3 porcjami frytek, dwiema colami i wodą dla Aleksa. Zajęliśmy 3 osobowy stolik i zajęliśmy się za jedzenie. Podałem Aleksowi na jego papierowy talerzyk kawałek mięsa a do specjalnej miseczki nalałem wodę.
- Uważaj na kości, żeby nie było tak jak ostatnio. - zaznaczyłem od razu na co pies zaszczekał i zabrał się za jedzenie, tak samo jak my.

?

Od Taigi

Spojrzałam na misia po czym wzięłam go w łapki, z uśmiechem nachyliłam się do chłopaka i pocałowałam go w policzek, a Aleksa pogłaskałam po głowie
- Jesteś kochany - Wyznałam siadając obok niego z torbami, w których znajdował się szal i rękawiczki

- Fajne rękawiczki - Zaśmiał się cicho zabierając wszystkie torby
- Od zawsze mi się takie podobały, więc skorzystałam z okazji, będą pasować do szala, a teraz chodź bo nie mogę się zdecydować, a nie chce dwóch bo będę mieć za dużo
- Dobrze, dobrze. Aleks idź z nią, ja to wszystko schowam w samochodzie, jak tylko skończymy idziemy coś zjeść bo umieram z głodu - Przyznał, a ja jedynie radośnie skinęłam głową. Weszliśmy jeszcze do dwóch sklepów i zanim Axel zdążył przyjść, ja kupiłam jeszcze jeden rozpinany sweter
- Mówiłaś, że chce tylko jeden - Objął mnie od tyłu, kiedy ekspedientka pakowała mój zakup do torby, odwróciłam się do niego uśmiechnięta
- Nie mogłam się powstrzymać, będzie idealny po kąpieli jak będziemy siedzieć przy kominku - Zapłaciłam i wyszłam ze sklepu
- Strach z Tobą chodzić na zakupy - Zaśmiał się tylko, a ja przewróciłam oczami
- Dobra ostatni sklep - Pociągnęłam go za sobą, wzięłam z wieszaka dwa sweterki, które najbardziej wpadły mi w oko - Okej - Stanęłam przed chłopakami - Wybieracie


?

Bo z Tai się nie chodzi na zakupy xD


Od Axela

Poszliśmy do księgarni, odebraliśmy te zamówienie Taigi. Później Aleks zaciągnął mnie do zoologicznego, gdzie kupił sobie, Maksowi i Lily kości no i jakiś koci przysmak dla Wariata. Następnie weszliśmy do jakiegoś sklepu z ubraniami męskimi gdzie kupiłem sobie kurtkę, buty, czapkę, rękawiczki.

Idąc przez galerię w oczy rzucił mi się pewien misiek, nie mogłem się powstrzymać, wszedłem do danego sklepu i kupiłem go. [...] Leżałem właśnie na ławeczce trzymając głowę na reklamówkach z zakupami i grając na telefonie, Aleks leżał na moim brzuchu i wypatrywał dziewczyny. Wróciła po... sam nie wiem ile minęło, ale dość dużo a wraz z biegiem czasu coraz więcej toreb które trzymałem razem z Aleksem.
- Jeszcze dwa sklepy i teraz musisz iść ze mną bo widziałam taki fajny sweterek ale musisz mi powiedzieć czy dobrze w nim wyglądam. - powiedziała.
- Okey, okey... - uśmiechnąłem się lekko, wyciągając zza pleców miśka.


?

niedziela, 25 października 2015

Od Taigi

Po jakieś godzinie chodzenia po galerii znalazłam odpowiednią kurtkę, buty, czapkę a i przy okazji ładny i ciepły sweter oraz pasujące do niego spodnie
- Dobra większość już mam - pocieszylam chłopaków którzy siedzieli przed sklepem na ławce
- Spokojnie minęły dopiero dwie godziny - Westchnął chłopak
- Jak dwie? Dopiero godzina - powiedziałam zaskoczona a ten jedynie pokiwal sprzecznie głową, a pies zakryl się lapami
- To jeszcze godzina i wszystko będę mieć z głowy - zapewnilam z uśmiechem
- A czego Ci brakuje?
- Rakwiczki, szal i może jeszcze jakas ciepła bluza czy sweter bo tego mam mało - Przyznalam - To co czekacie tutaj z zakupami czy idziecie ze mną
- W sumie - Axel podrapal się po głowie a ja wreczylam mu już kupione rzeczy i pocalowalam w policzek
- W sumie to moglibyścię iść do księgarni - podałam im karteczke - Tutaj jest moje zamówienie wystarczy odebrać - z usmiechem pomaszerowalam do następnego sklepu
?

Od Axela

Po kilkunastu minutach ja pojechałem na komendę, a Taiga do swojej siedziby. Jakoś mi się udało przekonać kogo trzeba, ruszyłem w stronę galerii gdzie byliśmy umówieni z dziewczyną, dotarła już po kilku minutach.
- I jak? - spytałem.
- Załatwione. - uśmiechnęła się.
- No to fajnie. - odwzajemniłem gest, złapałem ją za rękę i weszliśmy do środka, Aleks szedł grzecznie koło nas.

?

Od Taigi

- Pewnie - skinelam głową, więc po śniadaniu jedziemy na komendę, ja wezmę swój samochód - dokonczylam swoje śniadanie
- I na zakupy
- Trochę mi to zajmie wiesz o tym - zasmialam się sprzątając wszystko
- Mamy czas - odwzajemnil mój gest- W razie czego pójdę do jakieś knajpki
- Ej nie zostawiaj mnie samej - pokazalam mu język - Musisz mi doradzić, a zawsze miałam słabość do butów - westchnelam jednak się usmiechnelam

Od Axela

- Więc może najpierw załatwimy co trzeba w pracy, później zakupy... w między czasie możemy coś zjeść na mieście... później... trzeba by było zabukować lot pierwsze co. - powiedziałem wyciągając telefon z kieszeni. - Jutro lot o 8:30 pasuje? - spytałem.
- Jasne.
Skinąłem głową i zarezerwowałem bilet dla dwóch osób, dla dwóch zwierzaków i samochodu, w końcu czymś musimy się tam poruszać a do taksówek mam uraz...
- Aha i jeszcze musimy podjechać do sklepu samochodowego, kupimy koła zimowe bo musiał bym zmienić...

?

Od Taigi

Obudzilam się pierwsza. Spojrzalam na śpiącego chłopaka po czym się usmiechnelam, przejechalam ręką po jego policzku po czym wstalam. Chciałam już wyjść z pokoju aby iść do łazienki jednak zatrzymał mnie jego głos
- Już mi uciekasz?- odwrocilam się do usmiechnietego chłopaka
- Mam uciekać ze swojego domu? - zasmialam się - Idę się ubrać, zrobię śniadanie i trzeba będzie wszystko załatwić - przypomnialam mu - Więc czekaj na mnie - mrugnelam do niego po czym zniknelam w łazience. Po ubraniu się i ogarnieciu zaczęłam robić śniadanie, kiedy chłopak zszedł już wszystko było gotowe. Usiedlismy naprzeciwko siebie
- Smaczne - Powiedział przelykajac kawałek dania
- Zwykły omlet - usmiechnelam się - To jaki mamy plan?

?

Od Axela

- Co to się dzieje... - mruknąłem, na co dziewczyna się zaśmiała.
Po chwili również przytuliłem dziewczynę i przymknąłem oczy.
- Dobranoc. - powiedziałem nagle.
- Dobranoc. - odpowiedziała.

?

Od Taigi

Spojrzalam na niego śmiejąc się cicho
- Aleks śpi z wariatem, więc dalej chodz do mnie - usiadlam na swoim miejscu kładąc głowę w poduszki, po chwili przyszedł do mnie
- Wygodnie Ci?- zapytał patrząc na mnie
- Jest idealnie - usmiechnelam się - A co z zwierzakami?- zapytałam nagle
- Mogą jechać z nami, znajdzie się dla nich miejsca poza tym Aleks by mi tego chyba nie wybaczyl - przyznał
- Wariat też byłby zły - przytulilam się do niego

?

Od Axela

Spojrzałem na Aleksa który leżał na fotelu a na nim Wariat, oboje spali.
- To może, chodźmy już spać. - zaproponowałem.
Dziewczyna skinęła zgodnie głową, Taiga poszła się umyć, a ja po niej.
- Ale wiesz, na pewno? Bo ja mogę spać z Aleksem, jak coś... - powiedziałem niepewnie, stając w drzwiach sypialni.

?

Od Taigi

- No fakt to brzmi całkiem miło - zachichotalam - Tylko wiesz będziemy grzeczni
- Nie miałem nic złego na myśli - pocałował mnie w czubek głowy
- No ja myślę - zasmialam się cicho po czym ziewnelam
- Już spiaca?
- Troszkę - przyznalam

?

Od Axela

- Tak. - odwzajemniłem uśmiech.
Dziewczyna puściła jakąś muzykę, siedzieliśmy na kanapie i rozmawialiśmy o różnych rzeczach, głównie o wyjeździe i co będziemy tam robić.
- Ale popatrz... mróz swoją drogą... ale wyobraź sobie... ty, ja, kominek, wino... sami. - mówiłem rozmarzony przytulając ją do siebie.

?

Od Taigi

- Czekaj tydzień? - zapytałam zaskoczona - Alaska?
- No tak, wkopalas mnie to teraz masz - pokazał mi język
- Nikt nam nie da tydzień wolnego - zauwazylam ciągle na niego patrząc
- Wszystko zalatwie, chyba że nie chcesz - spojrzał na mnie z małym uśmiechem
- Pewnie że chce - przewrocilam oczami - Ale nie przepadam za zimnem, więc nie bądź zaskoczony jak cały czas będę siedzieć przy kominku - zasmialam się lekko - Wiesz pochodzę z Hiszpanii a tutaj nagle Alaska
- Nie mowilas nigdy o tym
- Tak samo jak Ty- puscilam mu oczko - Więc jutro zakupy - podsumowalam dalej się uśmiechając

Axel?

Od Axela

- Wiesz co, nie... może nie... jutro sobie na spokój wszystko załatwimy, wolne itp. Raczej sukienka, szpilki... nie przejdą...
- Dlaczego?
- Bo... mój ojciec mieszka na Alasce... - uśmiechnąłem się niewinnie, a ta zrobiła duże oczy. - Nie jest tam źle, wychowałem się tam i żyję, więc tydzień to nic. - machnąłem lekko ręką. - A, no i... jutro zabukujemy lot, pojedziemy na zakupy, bo bez ciepłej kurtki, butów, czapki, rękawiczek to się nie obędzie. Okey? - uśmiechnąłem się.

?

Od Taigi

Spojrzałam na niego nieco zaskoczona i pytającym wzrokiem, ja? Do jego ojca? Że mam go poznać? Wciąż patrzyłam na niego zaskoczona
- Że ja? - Powiedziałam w końcu
- Ty, Ty - Zaśmiał się krótko
- Powinnam się bać - Również się zaśmiałam
- Myślę, że nie - Wzruszył jedynie ramionami, a ja uśmiechnęłam się niewinnie - Więc szykuj się na jutro, przyjadę w południe
- Już jutro? - podniosłam jedną brew, nieco zaskoczona
- A no jutro - Ponownie mnie pocałował
- Ale to mam się ubrać jakoś w sukienkę i szpilki, że tak elegancko, czy może bardziej luźno? - Zapytałam, nie chciałam wyjść na głupia, dlatego wolałam zapytać

?

Od Axela

- Okey. - odwzajemniłem uśmiech.
W pewnym momencie przerwał nam rozmowę mój telefon, spojrzałem na wyświetlacz i gdy zobaczyłem słowo "Ojciec" wywróciłem oczami, chciałem rozłączyć jednak dziewczyna zabrała mi telefon, odebrała i przyłożyła do ucha, nie miałem wyjścia.
- Co chcesz? - spytałem jedynie.
- Mi też miło cię słyszeć. - zaśmiał się.
- Nie mam czasu. - mruknąłem.
- Słuchaj, może wpadniesz do mnie? - spytał.
- Chyba ż... - nie dokończyłem, ponieważ dziewczyna zabrała mi telefon i potwierdziła przyjazd.
Gdy się rozłączyła, oddała mi telefon i uśmiechnęła niewinnie.
- Co ty zrobiłaś? - złapałem się za głowę. - Ja nie chcę tam jechać.. - jęknąłem.
- Oj tam. - machnęła ręką.
- O nie, nie, nie. Wkopałaś mnie, jedziesz ze mną. - powiedziałem stanowczo kładąc swoją dłoń, na jej.

?

Od Taigi

Przechyliłam delikatnie kieliszek, kosztując czerwonego wina, rozmowa toczyła się na luźne tematy, śmiechy chichy, alkohol powoli zaczynał działać, kiedy zawartość butelki już się kończyła, Axel odłożył mój kieliszek i spojrzał na mnie z uśmiechem, a ja niewinnie ugryzłam dolną wargę. Zbliżył się do mnie, a ja złączyłam nasze usta, języki chociaż na początku niewinnie i delikatnie zaczęły się dotykać z czasem zaczęły tańczyć dziki taniec. Poleciałam do tyłu, a on na mnie, mimo to żadne nie przerywało. Jego usta znalazły się na mojej szyi, a ręka na biodru, podobało mi się to i to bardzo, pragnęłam więcej, jednak wiedziałam też, że teraz nie mogę.
- Axel, nie przesadzajmy - Wyszeptałam
- To znaczy? - Spojrzał na mnie
- To znaczy, że kończy się dzisiaj na pocałunkach - Uśmiechnęłam się lekko - I nie martw się o powrót, możesz u mnie spać - Spojrzałam mu w oczy - Mam całkiem duże łóżko

Axel?

Od Axela

- No okey... - zgasiłem silnik, zaciągnąłem ręczny.
Ale... jak wypiję teraz, to jak ja do domu wrócę? Ech, najwyżej się przejdziemy a samochód przepchamy, nie takie rzeczy się robiło... otworzyłem korek od butelki, następnie nalałem po równo do dwóch kieliszków.

?

Od Taigi

Z uśmiechem usiadłam na miejsce pasażera, a Aleks zasiadł na tylne siedzenie, rozkładając się na niej i ziewając. Tak jak mówiłam po 10 minutach byliśmy pod moim domem. Spojrzałam na chłopaka z lekkim uśmiechem
- Wiesz - Zaczęłam
- Tak?
- Moje urodziny jeszcze się nie skończyły, a mam w domu wino więc może wejdziesz? - Zaproponowałam, trzymając już dłoń na klamce
- Następny raz miał być u mnie - Przypomniał z lekkim uśmiechem
- To następne dwa razy będą u Ciebie - Przewróciłam oczami

Axel?

Od Axela

- Jaki problem... - uśmiechnąłem się. - Dobra, my się zmywamy.
- Też jadę... tylko muszę iść jeszcze na chwilę do chłopaków... - westchnąłem.
Chwyciłem dziewczynę za rękę i ruszyliśmy w stronę auta. Oczywiście, jak to na gentelmena przystało, otworzyłem jej drzwi i zamknąłem za nią.

?

Od Taigi

Spojrzałam na chłopaków, którzy ciągle sprzątali
- no dajcie spokój, chociaż wam pomogę - Przewróciłam oczami idąc do stołu, żeby pozbierać szklanki i brudne naczynia
- Aleks bierz ją - Usłyszałam jedynie, a ja się odwróciłam pies ciągnął mnie już na ławkę, a kiedy już na niej usiadłam skakał tak, że nie dałam rady wstać
- Axel to jest cios poniżej pasa - Uśmiechnęłam się do niego po czym oparłam głowę na ręce i przyglądałam się kręcącym się chłopakom
- Oj nie przesadzaj - Odwzajemnił gest - Odwieźć Cię do domu?
- Ach no tak, wypiłam szampana - Zrobiłam mały grymas - Jeśli to nie problem, jak coś to mogę dojść, za daleko nie mam

Axel?

Od Axela

Uśmiechnąłem się lekko, po kilku minutach wróciliśmy do reszty. Wszyscy bawili się całkiem nieźle, przed północą wszyscy się zmyli zostawiając mały bałagan. Zostaliśmy ja i Ryś no i Taiga. Aleks podbiegł do dziewczyny zabierając jej worek do którego wrzucała śmieci.
- Ej...
- Dobry piesek. - zawołałem za nim. - Solenizantka nie może sprzątać. - uśmiechnąłem się lekko.

?

Od Taigi

Spojrzalam na niego po czym zalozylam swoje ręce na jego ramiona
- Naprawdę? - zapytałam cicho, odgarniajac kosmyk włosów za ucho
- Zawsze mówię prawdę - przejechał dłonią po moim ramieniu
- Ja... Ja Ciebie też
Axel?

Od Axela

- To ty... - lekko się zdziwiłem.
Dziewczyna uśmiechnęła się, odwzajemniłem gest i przytuliłem ją lekko podnosząc i obracając się dookoła własnej osi.
- Kocham Cię. - szepnąłem.

?

Od Taigi

Byłam bardzo zaskoczona, zarówno tym prezentem jak i tym co stało się chwilę pozniej. Dookoła każdy zaczął krzyczeć czy też wiwatowac, spojrzalam na niego uśmiechając się lekko, nawet zapomnialam że trzymam jeszcze pudeleczko od niego
- Może wyjdziemy na chwilę na zewnątrz? - zaproponowałam, chłopak jedynie skinal głową. Wyszliśmy za komisariat gdzie znajdowało się pole do ćwiczeń
- Jeśli chcesz mnie uderzyć i wyzywac to jestem gotowy - stanął przede mną a ja jedynie się cicho zasmialam
- Glupek - stwierdziłam po chwili podchodzac do niego - Bić i wyzywac będę Cię jedynie w pracy - stanelam na palcach po czym go pocalowalam - Myślałam że się nie doczrkam - szepnelam patrząc mu w oczy

Axel?

Od Axela

Puściliśmy jakąś skoczną muzykę i każdy dostał po kawałku tortu. Później nadszedł czas na prezenty, Aleks podał dziewczynie paczkę z bransoletką, później, na końcu była moja kolej.
- Jeszcze raz najlepszego. - uśmiechnąłem się, podając jej pudełeczko w którym w środku był naszyjnik.
- I... jeszcze jedno. - dodałem. Ze stresu, serce zaczęło szybciej bić, gdy dziewczyna podniosła głowę patrząc na mnie, położyłem dłoń na jej policzku i złączyłem nasze usta w pocałunku.

?

Od Taigi

Zaskoczył mnie fakt że mam przyjść na komisariat. Praktycznie już konczylam pracę ale przecież nie będę narzekać. Weszlam do budynku, widząc ich wszystkich praktycznie oslupialam, nie sądziłam że spotka mnie taką miła niespodzianka
- Jej- powiedziałam w końcu widząc to wszystko
- Chyba nie myslalas że zapomnieliśmy - zasmial się Axel podając mi kieliszek z szampanem
- Jesteście niemozliwi- spojrzałam na nich wszystkich z uśmiechem - Wystarczyłyby zwykle życzenia - zapewnilam. Wszyscy zaczęli śpiewać a ja stalam przed tortem z zalaponymi swieczkami. Pomyślałam życzenie po czym je zdumchnelam, większość wypila szampana niektórzy pili sok czy też cole

Axel?

Od Axela

Minął niecały tydzień, nastał piątek a wraz z nim urodziny Taigi. Od kilku dni wszystko planowałem, liczyłem, że niespodzianka jej się spodoba. Od rana przygotowania szły pełną parą, zaangażowali się niemal wszyscy z naszego oddziału, kilkunastu od dziewczyny. Aleks przyniósł tort który zamówiliśmy kilka dni temu.
Wieszaliśmy z Rysiem dekoracje na ścianach takie jak balony, serpentyny itp. Wszystko było gotowe przed 16, idealnie. Zadzwoniłem po dziewczynę aby przyszła do nas na komisariat. [...] Usłyszeliśmy kroki Taigi, w pewnej chwili wszyscy wyskoczyli ze swoich kryjówek krzycząc "Niespodzianka" i wypuszczając konfetti.

?

Od Taigi

Odczytalam smsa i zaraz na niego odpisałam
- " Jak to możliwe? W naszej pracy zawsze coś się dzieje"- odpisalam i usiadlam na kanapie po kilku minutach zdecydowałam się pójść na basen ponoć to dobrze mi zrobi. Lezalam w wodzie przyglądając się niektórym osoba. Niektórzy byli niezwykle dziwni, po godzinie wróciłam do mieszkania gdzie czekał już na mnie wariat z mina pytajaca dlaczego go zostawilam.
- Wariat podoba Ci się Axel?- kot jedynie prychnal- Chodzi mi o charakter - przewrocilam oczami uśmiechając się lekko. Opadlam na kanapę z paczka ciastek

Axel?

Od Axela

- "Nie dzieje się nic ciekawego" - odpisałem po chwili.Właśnie wtedy dostaliśmy wezwanie. Podobno ktoś zrzucił kogoś z mostu prosto pod pociąg, widok nie był za ciekawy ale taka praca...

? Brak weny ;-;

Od Taigi

Usmiechnelam się lekko po czym okrylam kocem
- Dobrze, tylko może następnym razem jakiś wypad na motorach?- zaproponowałam
- Może najpierw wyzdrowiej- zasmial się cicho a ja przewrocilam oczami
- Za trzy dni będę już w pracy - zapewniłam. Pozegnalam się z chłopakami, po czym poszłam do łóżka. Następnego dnia od rana zawalalam Axela smsami "co w pracy?", "co się dzieje?","są jakieś akcje?"," wiem że jesteś w biurze więc mi odpisz :p"

Axel?

Od Axela

Uśmiechnąłem się lekko, wróciliśmy do oglądania filmu.

Film się skończył, spojrzałem na zegarek, była 23:32. Westchnąłem cicho i skierowałem wzrok na dziewczynę.
- Następnym razem u mnie. - uśmiechnąłem się lekko.

?

sobota, 24 października 2015

Od Taigi

- Leci fajny thriller, można by było go obejrzeć - usmiechnelam się sięgając po pilota
- Jestem za - skinal głową. Przelaczylam na odpowiedni kanał i siegnelam po szklankę z cola. Widząc jak wariat leży na Alexie który nawet nie mógł się ruszyć zasmialam się cicho
- Biedny - powiedziałam w końcu - Ale ma cierpliwość to mu trzeba przyznać

Axel?

Od Axela

Skinąłem głową, wyciągnąłem telefon z kieszeni. Zamówiliśmy to, na co mieliśmy ochotę i już po 10 minutach dostarczyli nam jedzenie. Usiadłem koło dziewczyny, podając jej zamówienie.
- To co oglądamy? - spytałem, podając Aleksowi jego danie.

?

Od Taigi

Przespalam się po czym wzięłam potrzebne lekarstwa. Ogarnelam trochę salon, a kiedy uslyszalam dzwonek z uśmiechem otworzylam. Pierwszy wszedł Alex trzymając siatkę z zakupami za nim wszedł Axel
- Uparł się - wyjaśnił tylko
- On również ma charakter po Tobie - zasmialam się, zabralam siatkę i polozylam wszystko na stół sama usiadlam na kanapie. Chłopak usiadł obok mnie
- To co chcesz zjeść? - zapytał z uśmiechem
- Może jakas chinszczyzna dla odmiany

Axel?

Od Axela

- Jasne, nie ma problemu. - uśmiechnąłem się.
Dziewczyna odwzajemniła gest i wyszła, ruszyłem dopiero wtedy, gdy zniknęła za drzwiami domu.

Staliśmy w supermarkecie przed regałami z różnorodnymi słodyczami, Aleks co rusz przynosił jakieś ciastka i wrzucał do koszyka. Wzięliśmy jeszcze popcorn, colę i chipsy. Po tym, ruszyliśmy w stronę domu dziewczyny. Aleks wziął w pysk reklamówkę z zakupami za nic nie chciał jej oddać, uparł się żeby ją nieść.

?

Od Taigi

Spojrzalam na niego zaskoczona, nie sądziłam że wyjdzie z taką inicjatywa
- W sumie to nie, odpoczne trochę, ale może wpadniesz wieczorem? - zaproponowałam
- Jesteś pewna?- spojrzał na mnie z powagą
- Jestem - zapewnilam - Leci fajny film więc możemy zamówić coś do jedzenia i taka sprawa - zalozylam rękę na kark
- Jaka? - uśmiechnął się lekko
- Jakbyś kupił coś slodkiego? Pozniej Ci oddam pieniądze tylko nic w domu nie mam, nawet do filmu

Axel?

piątek, 23 października 2015

Od Axela

- Mhm... - mruknąłem nie do końca przekonany do tego, że lekarz sam, z własnej woli pozwolił jej iść do domu.
Na pewno chciał ją zostawić na obserwacji, lecz ta się nie zgodziła. Lecz, nie jest już małym dzieckiem, na pewno wie co robi. Odwiozłem dziewczynę pod dom, chciała już wysiadać, jednak chwyciłem ją za rękę nie pozwalając na to.
- Na pewno sobie poradzisz? Może pomóc ci w czymś...? I tak skończyłem już pracę. - zaproponowałem.

?

Od Taigi

Po przeswietleniu chcieli mnie zostawić w szpitalu na co się po prostu nie zgodziłam
- W takim razie damy pani kilka dni zwolnienia, zapiszemy masc i tabletki przeciwbólowe, w razie potrzeby proszę się do nas zgłosić- wyjaśnił mi wszystko a ja skinelam głową na znak iż rozumiem. Zabandazowali mnie i pozwolili wyjść. Axel od razu wstał i podszedł do mnie
- I jak?- zapytał od razu
- Mam kilka dni posiedzieć w domu, uważać na siebie i takie tam bzdury- wzruszylam jedynie ramionami - Ciekawe jak mam siedzieć całymi dniami jak prowadzę aktywny tryb życia - mruknelam sama do siebie - Wiesz że nie musiales? Samo by przeszło - zwróciłam się do chłopaka - Ależ oczywiście, jak wszystko, masz szczęście że nie są połamane - Otwarł przede mną drzwi a ja wyszłam wolnym krokiem
- Mówię Ci że to nic takiego - chwycilam się za bok - Lekarze też stwierdzili że mogę iść do domu

Axel?

Od Axela

Westchnąłem patrząc na nią poważnie.
- Chodź. - stwierdziłem i wyprostowałem się. - Jedziemy do szpitala.
- Co? Nie.
- Tak, tak, tak. Nie chcę słyszeć sprzeciwów.
Dziewczyna wstała, pomogłem jej założyć bluzę i dojść do samochodu, jak i później do szpitala. Od razu posadzili ją na wózek i zawieźli na prześwietlenie. Usiadłem na krześle w poczekalni i czekałem... Aleks stał i piszczał przed automatem z napojami, kupiłem mu wodę i wróciłem na swoje miejsce.

?

Od Taigi

Wieczorem leżałam już w swoim łóżku rozmyślając o wszystkim i niczym, kiedy zamykałam już oczy poczułam jak ktoś na mnie skaczę
- Wariat, serio? Nawet teraz? - Zapytałam głaszcząc kota, ten jedynie się przeciągnął i ułożył na moich brzuchu. Chwilę jeszcze go pogłaskałam po czym sama usnęłam.
Przez następne dwa dni, praktycznie nie wychodziłam z biura, była jakaś grubsza sprawa z narkotykami więc musieliśmy się tym zająć. Niestety na ostatniej akcji, doszło również do morderstwa, a mówiąc jaśniej znaleźliśmy trupa, na szczęście prawdopodobnie zabójca nam nie uciekł, jednak podczas pościgu nieźle oberwałam w żebra. Tych co potrzeba zgarnęliśmy, a resztę oddaliśmy kryminalnym.
- Wszystko gra? - Usłyszałam jedynie pytanie w samochodzie, kiedy wracaliśmy do biura
- Taa, lekkie uderzenie - Zapewniłam.
W biurze od razu przyłożyłam sobie lód na obolałe miejsce. Siedziałam tak na krześle oddychając powoli, kiedy usłyszałam pukanie
- Proszę - Westchnęłam niechętnie się prostując
- Miałem przyjść po kopie - W drzwiach pojawił się Axel, a jego towarzysz podbiegł do mnie, żeby się przywitać, jednak nawet nie mogłam się zgiąć, żeby go pogłaskać
- Tak, już Ci daje - Skinęłam głową
- A z Tobą wszystko w porządku?
- Tak, lekkie uderzenie, do jutra przejdzie - Machnęłam jedynie ręką, podając mu papiery
- Podnieś bluzkę - Powiedział przez co podniosłam jedną brew
- Że co? - Zapytałam powoli nie rozumiejąc jego słów
- Chce zobaczyć czy nic Ci nie jest - Przewrócił oczami, niechętnie jednak podniosłam bluzkę, ten od razu przyjżał się mojemu siniakowi, dotknął delikatnie, a ja cicho pisnęłam - Możesz mieć połamane żebra, czym Ty dostałaś? - Jego wzrok był co najmniej poważny
- Pałką od bejsbola - Mruknęłam cicho

Axel?

Od Axela

- Cześć. - uśmiechnąłem się.
Dopiero gdy dziewczyna zniknęła w mieszkaniu i gdy zapaliła światło, wrzuciłem jedynkę i ruszyłem w stronę swojego domu. Wjechałem do garażu i wszedłem do domu. Aleks leżał zmarnowany na kanapie nawet na mnie nie patrząc.
- Ej, panie obrażalski... - powiedziałem idąc w jego stronę. Usiadłem koło niego i zacząłem go głaskać. - No weź, nie gniewaj się. - mruknąłem, ten podniósł głowę i burknął niezadowolony. - Jutro pójdziemy do zoologicznego, wybierzesz sobie coś. - westchnąłem.
Ten zamerdał zwycięsko ogonem, pobiegł do sypialni i za chwilę wrócił z szarpakiem w pysku chcąc abym się z nim pobawił.

?

Od Taigi

- Dzięki, już nie mogę się doczekać, aż zobaczę na swoim telefonie zdjęcie i numer mojego kota - Zaśmiałam się cicho zakrywając usta dłonią
- Śmiejesz się, ale to bardzo przydatne - Odpowiedział z powagą, zatrzymując się przed moim domem, zwrócił na mnie swój wzrok
- Tak, zapewne będzie mi przerywać w najlepszych momentach, albo będąc na randce - Przeczesałam włosy uśmiechając się lekko
- Więc to była randka? - Spojrzał na mnie lekko unosząc lewy kącik ust
- Ty mi odpowiedz - Zbliżyłam się do niego całując go w policzek - Dobranoc - Otwarłam drzwi od samochodu

Axel?

Od Axela

- Ja również. - odwzajemniłem gest.
Wsiedliśmy do auta i ruszyłem w stronę domu dziewczyny, który był kilka przecznic dalej.
- Ax... - zaczęła nagle, przerywając ciszę którą wypełniała piosenka z radia.
- Tak? - spojrzałem na nią na chwilę, po czym znów skierowałem wzrok na jezdnię.
- Pomożesz mi nauczyć Wariata dzwonienia do mnie? - spytała, z rozbawieniem w głosie.
- No oczywiście. - zaśmiałem się.
Po kilku chwilach, byliśmy już na miejscu.

?

Od Taigi

Spojrzałam na jego dłoń, pierwszym moim odruchem było to, żeby ją wziąć, jednak po chwili zdecydowałam, że nie mam takiej potrzeby, zostawiłam ją w tym samym miejscu, a nawet odwróciłam, żeby i jego rękę złapać. Chciał coś powiedzieć, jednak mu przerwałam
- Ciii, oglądaj - Szepnęłam uśmiechając się do niego delikatnie.
Po godzinie film się skończył, a my wyszliśmy na parking, gdzie znajdował się samochód chłopaka. Odwróciłam się do niego z uśmiechem
- Dzięki za miły wieczór - Powiedziałam z uśmiechem

Axel?

Od Axela

Nagle poczułem wibrowanie telefonu, wyciągnąłem go z kieszeni i spojrzałem na ekran po czym westchnąłem.- Kto to? - szepnęła. Pokazałem jej telefon, a ta widząc to zaśmiała się cicho. - Twój pies ma swój telefon?
- No ma, mam nadzieję że nie zamówi pizzy jak ostatnio gdy był sam... - ponownie rozbawiłem dziewczynę.
Po kolejnych kilku minutach dostrzegłem jej dłoń na swoim boku fotelu. Położyłem swoją dłoń na jej, delikatnie i z uczuciem zaciskając. Sam nie wiem czemu to zrobiłem, lecz jakoś tak wyszło. Byłem przygotowany na to, że zaraz zabierze rękę.

?

Od Taigi

Wróciłam do chłopaka z torebką przewieszoną przez ramię
- Możemy iść - Dodałam zamykając drzwi i idąc z nim do samochodu, oczywiście otworzył mi drzwi, spojrzałam na tył samochodu i zdziwiłam się lekko nie widząc na siedzeniu Alexa - Myślałam, że weźmiesz Alexa - Zaczęłam wracając wzrokiem do chłopaka
- Do kina nie mogę go wprowadzić - Odpowiedział odpalając silnik
- Rozumiem - Odpowiedziałam, w kinie byliśmy wyjątkowo szybko, kupiliśmy bilety, popcorn, cole i zajęliśmy swoje miejsca. Film był całkiem ciekawy, co jakiś czas nasze ręce delikatnie się dotknęły podczas nabieranie popcornu przez co delikatnie się uśmiechałam

Axel?

Od Axela

Godzinę przed spotkaniem wziąłem prysznic i założyłem czarne jeansy, koszulę i buty, a na szyję założyłem swój nieśmiertelnik który mam praktycznie zawsze.

Dzisiaj nie wziąłem ze sobą Aleksa, co nie zbyt mu się podobało, gdyż chciał iść z nami. Film który wybrała dziewczyna grają tylko w jednym kinie i to w tym, w którym pracują same debile i nie wpuszczają psów.

Uśmiechnąłem się lekko, patrząc jak Taiga znika mi z oczu, oparłem się o futrynę chowając ręce do kieszeni.

?

Od Taigi

W sumie wieczór był bardzo miły, nie powiem jeden z lepszych. Miło było porozmawiać z niektórymi osobami i miło, że Axel gdzieś mnie zaprosił, to również coś nowego[...]
Następnego dnia w pracy, starałam się wszystko zrobić jak najszybciej, z Mattem praktycznie jedynie się minęłam i zamieniłam kilka krótkich zdań odnośnie pracy. Chyba póki co tak będzie najlepiej, może od początku powinnam zachować taki dystans. W domu szybki prysznic i przebranie się, właśnie ubierałam buty, kiedy usłyszałam dzwonek
- Hej - Powiedziałam z uśmiechem - Już idę tylko wezmę torebkę - Powiedziałam jedynie udając się w głąb mieszkania po torebkę, gdzie znajdowały się najważniejsze rzeczy

Axel?

Od Axela

- Na co tylko chcesz. - uśmiechnąłem się lekko.
- Popełniłeś wielki błąd. - zaśmiała się cicho. - Nigdy, nie pozwalaj wybierać dziewczynie filmu. - dodała z uśmiechem.
- Oj tam, przeżyję.
Po pewnym czasie wróciliśmy do reszty, bankiet skończył się o 1 w nocy, relacje niektórych się bardzoo polepszyły, kończąc się na stosunku na stole. Pomogłem ogarnąć sprzątaczką porozbijane szklanki. Aleks trzymał szufelkę a ja zmiatałem. Ku mojemu zdziwieniu, przy wejściu czekała na nas Taiga. Po krótkiej rozmowie, pożegnałem się z dziewczyną przytulając ją lekko i całując w policzek, później ruszyłem w stronę samochodu. Obróciłem się jeszcze, idąc tyłem i machając dziewczynie która właśnie wsiadała do swojego auta z lekkim uśmiechem.

?

Od Taigi

Spojrzałam na niego, przechylając lekko głowę, stop, stop, stop. Czy on mnie właśnie zaprasza na randkę? Chociaż w sumie...
- Czemu nie - Odpowiedziałam z uśmiechem
- Pasuje Ci, żebym przyjechał o 19? - Zapytał również się uśmiechając
- Pasuje - Zapewniłam, słysząc śmiechy z dołu odwróciłam głowę w tamtą stronę - Czy to nie jest jedna z waszego działu? - Zapytałam patrząc na dziewczynę, która ewidentnie przystawia się do komendanta, a ten... Jak to stary mężczyzna bez kobiety, ulega jej urokowi
- Jest na stażu... - Mruknął
- Jak tak dalej pójdzie to za miesiąc będzie na wyższym stanowisku niż my - Zaśmiałam się cicho - Co do tego kina, idziemy na jakąś komedie? Akcje?

Axel?

Od Axela

Myśli że nie potrafię się obronić, że prosiła mnie żebym go omijał? No nie ważne, nie chcę nic obiecywać ponieważ nie chcę łamać obietnic ani omijać kogoś jak jakiś debil. Jednak nie będę się na siłę ładował w bójkę.
- Jesteś zajęta, jutro wieczorem? - spytałem, wzruszyła jedynie lekko ramionami. - Może... przeszlibyśmy się do kina? - zaproponowałem.

?

Od Taigi

Spojrzałam kątem oka na chłopaka, po czym wróciłam do podziwiania widoków. W sumie żadne z nas się nie odzywało, dopiero ja zaczęłam rozmowę
- Możesz mi coś obiecać?
- Co takiego? - Zapytał opierając rękę i głowę i patrząc na mnie
- Omijaj Matt'a, dobrze? Chociaż na jakiś czas, do póki się nie uspokoi - Westchnęłam przeczesując włosy ręką
- Stało się coś? - Zapytał od razu, wtedy też na niego spojrzałam i delikatnie się uśmiechnęłam
- Nieuzasadniona zazdrość, której nigdy nie powinno być - Wzruszyłam jedynie ramionami
- To wy... - Zaczął najwyraźniej nie wiedząc jak to powiedzieć
- Nie, nie jesteśmy razem, czasami wyjdziemy większą grupką na miasto, jesteśmy raczej jak przyjaciele, albo dobrzy znajomi - Wzruszyłam ramionami - Po prostu za dużo sobie obiecywał

Axel?

Od Axela

Oparłem głowę o dłoń, zupełnie się wyłączając. Aleks co chwilę mnie szturchał żebym nałożył mu coś do jedzenia.
- Hej, kolego, nie możesz tyle jeść bo będziesz gruby. - stwierdziłem. - To ostatnia porcja. - dodałem poważnie nakładając mu kawałek mięsa, którego po chwili już nie było.
Chciałem iść się przewietrzyć, idąc w stronę balkoników mijałem Matta który pchnął mnie barkiem, ukradkiem spojrzałem w jego stronę, Aleks zaczął warczeć. Dałem mu znak dłonią, aby był spokojny po czym ustałem obok dziewczyny. Oparłem się o barierkę i wychyliłem za nią.

?

Od Taigi

Oczywiście zakupy z Lily, jak można się domyślić, były niezwykle... Ciekawe.
- Weź tą, albo tą! - Dziewczyna podkładała mi pod nos sukienki w kolorze różu, czerwieni, ewentualnie białe z takimi wycięciami, że praktycznie wszystko byłoby widoczne
- Kobieto, to jest impreza gdzie będzie komendant, nie mogę się pokazać w takim czymś - Skarciłam ją wzrokiem
- Dlatego musisz wybierać nudną czarną? - Burknęła niezadowolona odwieszając swoje znaleziska...
Oczywiście w dzień tego całego balu była moją fryzjerką i pomagała mi dobrać dodatki. Na szyję założyłam leciutki naszyjnik, na nogach miałam czarne szpilki. Delikatny makijaż i sukienka i mogłam ruszać
Każdy rozmawiał, a ja obracałam swój kieliszek z sokiem przysłuchując się ich jakże ciekawym rozmową na temat polityki. W pewnym momencie usiadł obok nas Axel witając się ze wszystkimi. Najwidoczniej też nie miał ochoty na politykę więc zaczęliśmy rozmowę na luźne tematy, kiedy byliśmy praktycznie pochłonięci rozmową, poczułam lekkie szarpnięcie za ramię
- Możemy pogadać? - Mina Matt'a była poważna. Skinęłam głową, przeprosiłam Axela i wyszłam z nim na mały balkonik
- Coś nie tak?
- Od kiedy się pojawił praktycznie mnie ignorujesz - Zaczął
- Słucham? - Skrzyżowałam ręce przyglądając mu się uważnie
- Zamiast z nami rozmawiasz tylko z Axelem, kiedyś nie miałaś problemów, żeby gdzieś ze mną wyjść, a wystarczy, że on się uśmiechnie i co?
- Nie pozwalaj sobie - Przerwałam mu nie zmieniając swojej postawy - Nie zapominaj, kim dla Ciebie jestem, pewnie przyjaźnimy się, ale są pewne granicę. Nigdy nie dawałam Ci żadnych znaków, zawsze odpierałam Twoje zaloty, a to z kim się spotykam w czasie wolnym to tylko i wyłącznie moja sprawa! - Warknęłam, bez słowa odwrócił się, widziałam jedynie jak popycha barkiem Axela. Sama westchnęłam i odwróciłam się ku poręczy opierając się o nią i patrząc na krajobraz

Axel?

Od Axela

- Widzisz... tak to jest z kobietami. - westchnąłem głaszcząc psa.

Był już ten wieczór, tego głupiego bankietu... zupełnie nie wiedziałem w co się ubrać, wiadomo... bankiety są raczej eleganckie ale z nimi nic nie wiadomo. Kobiety mają łatwiej... założą sukienkę i już... a my? Ech... zdecydowałem się na czarne jeansy, koszulkę i marynarkę
Aleks również wybrał sobie obrożę z muszką.
Wyszliśmy z domu, wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy w stronę miejsca bankietu. Trochę byliśmy spóźnieni ponieważ natknęliśmy się na wypadek przez który zrobił się korek. Zaparkowałem i weszliśmy na salę. Byli tam już chyba wszyscy, większość twarzy znałem, jednak nie wszystkie. Westchnąłem i ruszyłem w kierunku stołu przy którym siedziała Taiga, Lucyna, Rysiek i Matt. Aleks szedł tuż przy mojej nodze, jak zawsze.

?

Od Taigi

- Datę i miejsce masz na zaproszeniu - Wstałam - I dzięki za sok, nie będę wam już przeszkadzać w pracy - Mrugnęłam do niego
- Już idziesz? - Również wstał, a ja jedynie skinęłam głową
- Również mam nieco papierków do ogarnięcia - Zmarszczyłam nieco nos - Jedyny minus w tej pracy - Dodałam po czym się lekko uśmiechnęłam - To do zobaczenia
- Tak, cześć - Uśmiechnął się lekko
U siebie zrobiłam sobie herbatę, zawinęłam się w koc i zajęłam papierami, nawet nie wiem kiedy usnęłam na kanapie

Axel?

Od Axela

- Nie lubię bankietów, tych wszystkich ponczów nie ponczów... - jęknąłem niezadowolony.
- W takim razie wolisz, żebym...
- Jeju... no dobra. - trochę jej przerwałem.
Dziewczyna uśmiechnęła się zwycięsko. Wywróciłem jedynie oczami.

?

Od Taigi

Szybsze bicie serca, przyspieszony oddech? Tak właśnie to poczułam, kiedy znalazł się tak blisko mnie, mimo wszystko moja twarz nie wyrażała żadnych uczuć, może oprócz dwóch małych rumieńców, które zapewne zagościły na moich policzkach
- To nic - Powiedziałam cicho - Ale.. - Zaczęłam patrząc na niego z błyskiem w oku
- Ale?
- Wybaczę Ci to tylko wtedy, jak pójdziesz na ten cały bankiet - Uśmiechnęłam się łobuzersko - Więc nie masz wyboru - Powiedziałam z dumą, szczęśliwa, że wpadłam na tak chytry pomysł
- Nie mówisz serio - Westchnął
- Mówię bardzo serio i nie mów nie, bo zobaczysz wtedy jaka potrafię być nieprzyjemna - Odkręciłam butelkę z sokiem i wzięłam łyka

Axel?

Od Axela

Westchnąłem, spojrzałem na Aleksa wzrokiem "Ech, te kobiety" ten jedynie mruknął cicho merdając ogonem.
- Napijesz się czegoś?
- Tak, soku poproszę. - uśmiechnęła się lekko.
Poszedłem do kuchni, wyciągnąłem z lodówki sok pomarańczowy i wróciłem do salonu.
- Proszę bardzo. - rzuciłem jej lekki uśmiech.
Dziewczyna chwyciła butelkę, nawet nie zdążyłem jej puścić ponieważ w pewnej chwili Aleks skoczył na mnie sprawiając że wpadłem na dziewczynę muskając lekko jej usta swoimi. Szybko wstałem.
- Aleks, zwariowałeś? - skorciłem go wzrokiem, ten jednak zaczął szczekać nic sobie z tego nie robiąc po czym wrócił do swojego zajęcia. - Ja... przepraszam. - spojrzałem na nią przepraszająco.

?

Od Taigi

Byłam zaskoczona, kiedy usłyszałam, że nie zamierza przychodzić, oraz kiedy dodali, że nie ma również zamiaru przychodzić na ten cały bankiet. Po jakiś dwóch godzinach byliśmy wolni.
- W takim razie co z zaproszeniem Axela? - Odezwał się ktoś unosząc kopertę z jego imieniem i nazwiskiem
- Ja ją wezmę - Jednym ruchem zabrałam kopertę, a także wzięłam swoją - Pogadam z nim - Dodałam na odchodnym i chciałam już wychodzić z tej sali, kiedy ktoś mnie zatrzymał
- Tai! - Poczułam czyjąś rękę na ramieniu
- Tak? - Odwróciłam się
- Bo na zaproszeniach jest napisane, że można przyjść z osobą towarzyszącą, może wybierzemy się razem? - Zaskoczyło mnie pytanie Matt'a
- Myślałam, że masz kogoś - Spojrzałam na niego nie ukrywając swojego zaskoczenia
- Od pewnego czasu nie - Przyznał
- Matt, nie jesteśmy już w gimnazjum, nie bawię się w takie rzeczy - Uśmiechnęłam się lekko - Widzimy się jutro w biurze.
Wsiadłam do swojego samochodu i pojechałam do Axela, skąd miałam adres? No w końcu pracuje w policji. Zapukałam do drzwi po krótkiej chwili otwarł mi chłopak
- No hej - Odezwałam się wchodząc do środka, widząc Alexa, który bawi się w robienie znaczków cicho się zaśmiałam - Masz tutaj zaproszenie, i nie interesują mnie Twoje wymówki masz być - Zastrzegłam sobie siadając wygodnie na kanapie
- Tak, rozgość się - Usiadł na krzesło przy biurku rzucając tylko okiem na kopertę
- Jeśli Cię nie będzie to przyjdę tutaj w tej kiecce i dostaniesz kulkę w kolano, po czym i tak zaciągnę Cię na tą cholerną sale - Zagroziłam w poważną miną
- Dlaczego tak się uparłaś?
- Bo nie ma mowy żebym została z nimi sama, poza tym, jeśli będę chciała uciec przed komendantem to będę miała z kim, wiesz jak on reaguje jak widzi dziewczyny w sukienkach - Przewróciłam oczami - Powinieneś mi zaproponować coś do picia

Axel?

Od Axela

Siedziałem tak, nie mając nic do roboty i kręcąc się na fotelu, kiedy przerwał mi telefon. Okazało się że wszyscy są w jakiejś sali balowej, zapomnieli mi powiedzieć, ups...
- Nie mogę przyjść, jestem chory, utknąłem w korkach a poza tym coś mi się zepsuło w samochodzie. Na bankiecie też mnie nie będzie. Na razie. - rzuciłem i rozłączyłem się nie czekając na odpowiedź.
Zdążyłem się przyzwyczaić do tego, że każdy o mnie zapomina itp. jednak za każdym razem jest to tak samo przykre. Dobra Ax, nie łam się, olej to.
- Chodź przyjacielu, nie potrzebujemy ich. - uśmiechnąłem się do psa, który zamerdał ogonem.
Wyszliśmy z prawie pustej komendy i wróciliśmy do domu. Posprzątaliśmy cały dom, słuchając głośnej muzyki. Przyniosłem stos papierów, długopis i płytką miseczkę z atramentem. Położyłem wszystko na stół, Aleks usiadł na krzesełku naprzeciw mnie.
- Okey, robimy tak... uporamy się z tym, a w zamian... na weekend zabiorę cię do psiego parku, co ty na to? - uśmiechnąłem się.
Pies zaszczekał zgodnie, merdając ogonem. Dałem mu kilkadziesiąt kartek, maczał łapę w atramencie i dawał pieczątkę w miejsce podpisu, mamy taki układ z komendantem, ja podpisywałem się swoim nazwiskiem.

?

Od Taigi

Wszyscy zebraliśmy się w sali balowej, w sumie gdyby nie fakt, że przyszłam dzisiaj wcześniej, pewnie nawet o niczym bym nie wiedziała.
- Mogę wiedzieć po co to wszystko? Jesteśmy w policji, służby specjalne - Westchnęłam opierając się o ścianę i patrząc na ich uśmiechy i to jak wszystko zgodnie zamawiali
- Komendant chce żebyśmy się lepiej dogadali - Matt wzruszył jedynie ramionami
- Czasami mam wrażenie, że traktuje nas gorzej niż w szkole - Jęknęłam i również wzięłam do ręki jakąś ulotkę - A tak w ogóle nie powinien być tutaj Axel?
Kilka osób z jego biura wymieniło znaczące spojrzenia po czym zaczęła się krótka dyskusja i ktoś wyszedł, żeby zadzwonić
- Jak mogliście nie powiedzieć waszemu szefowi, że będzie się odbywać bal i dzisiaj wszystko planujemy?- Spojrzałam na nich co najmniej dziwnie 
- Wyszliśmy zanim przyszedł i tak jakoś... - Ponownie wymienili się spojrzeniami, a ja przewróciłam oczami
- Idę po coś do picia - Ogłosiłam jedynie idąc w stronę baru

Axel?

Od Axela

- Nie no, pojadę z tobą. - stwierdziłem.
- Nie, nie. - uśmiechnęła się lekko.
Pomogłem jej posprzątać po posiłku, po czym wyszliśmy z domu i wróciliśmy do siebie.

Poniedziałek... magiczne zaklęcie które odbiera ludziom radość. Poranek wyglądał tak, jak każde inne. Ubrałem się w luźne ubrania i razem z Aleksem poszliśmy pobiegać do parku. Wróciliśmy po jakiś dwóch godzinach, jeszcze zahaczyliśmy supermarket i... zoologiczny, ponieważ Aleks zobaczył w reklamie nową zabawkę i... no wiadomo. Wiem, że może to dziwne że traktuję go jak... człowieka? Lecz mam tylko jego, jest dla mnie wszystkim. [...] Po powrocie do domu zjadłem kanapkę z sałatą, ogórkiem i pomidorem po czym poszedłem do łazienki. Wziąłem prysznic, umyłem zęby i ubrałem się w czarne jeansy i koszulę. Poprawiłem włosy, a w korytarzu założyłem buty.
Czekałem na Aleksa, ten przyniósł swoje dwie obroże, rozłożył je przede mną i zaszczekał wyczekująco. Kucnąłem.
- Hm... myślę, że w tej będziesz wyglądać elegancko. - uśmiechnąłem się lekko, podnosząc łańcuszek.
Pies zaszczekał zgodnie, założyłem mu ją i wyszliśmy z domu, wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w stronę komisariatu.
- Cześć wszys... - rozglądnąłem się dookoła, w naszym biurze nie było nikogo.
Biurko Lucyny i Ryśka były takie jak zawsze, pełne papierów jednak brakowało ich. Zdziwiło mnie to, spojrzałem zdezorientowany na Aleksa, ten spojrzał na mnie i zapiszczał cicho.
- No nic, chyba... będziemy dzisiaj sami. - poklepałem go lekko i usiadłem za swoim biurkiem, spoglądając na miejsca kolegów z pracy, było tak dziwnie... pusto, cicho. Ciekaw byłem, czemu ich nie ma.

?

Od Taigi

Rano jak zawsze wzięłam prysznic, już chciałam wychodzić, kiedy zauważając buty, przypomniałam sobie, że nie jestem sama. Tak, takie głupie przyzwyczajenie. Weszłam do kuchni i postanowiłam chociaż zrobić jajecznicę. Kotu nasypałam karmę do miski. Po kilku minutach na dole zjawił się Alex i jego pies
- Zrobiłam jajecznicę, nie mam karmy dla psów, więc mogę jedynie pokroić jakąś kiełbasę - Otworzyłam lodówkę
- Nie trzeba, nie będziemy się naprzykrzać - Uśmiechnął się lekko, jednak szybko zaprotestowałam
- Już zrobiłam więc siadać - Wskazałam na krzesło, po czym podałam talerzyki, chleb i takie tam. Po chwili każdy z nas był zajęty swoim daniem
- Nie wypada tak, ale zaraz będę musiał się zmywać - Zaczął chłopak biorąc szklankę ze sokiem
- Rozumiem, poproszę Matt'a, żeby ze mną pojechał do lasu po samochód, więc w sumie może zobaczymy się jeszcze dzisiaj w pracy - Chwyciłam za szklankę z sokiem jabłkowym

Axel?

Od Axela

- Okey. - skinąłem głową, rozglądając się po pomieszczeniu.
Po chwili koło mnie pojawił się Aleks, usiadł koło mojej nogi i podniósł głowę, patrząc na mnie. Kucnąłem i pogłaskałem go. [...] Oglądnęliśmy jakiś film, a później poszliśmy spać. Jednak udało mi się zdrzemnąć dopiero nad ranem i już po godzinie się obudziłem. Poszedłem do łazienki, wziąłem szybki, zimny prysznic. Założyłem swoje ubrania i poprawiłem włosy i wróciłem do swojego towarzysza. Najchętniej to bym już poszedł, mam jeszcze parę spraw do załatwienia, jednak nie wypada wyjść bez słowa, a poza tym nie chcę jej budzić. Usiadłem obok łóżka, Aleks podszedł do mnie i musnął moją dłoń, abym go pogłaskał. Uśmiechnąłem się i lekko przytuliłem się do psa, a ten oparł pyszczek o moje ramię.

?

Od Taigi

Uśmiechnęłam się i ruszyłam w stronę domu. Oczywiście od razu go otwarłam i wpuściłam swoich gości, miałam tylko nadzieje, że wariat nie będzie miał mi za złe, że sprowadziłam do domu psa
- Wariat, wróciłam! - Zawołałam, pies od razu podniósł uszy w celu obadania terenu, zapewne już wyczuł mojego małego przyjaciela. Nim się spostrzegłam w moją stronę leciała czarna kulka, która zgrabnie wskoczyła na moje ramię i z zaciekawieniem przyglądała się naszym gościom. Od razu pogłaskałam go za uchem. - Axel, Alex oto mój ukochany wariat - Przedstawiłam ich sobie
- Miło nam - Zaśmiał się Axel. Odstawiłam kota na ziemię i poszłam do kuchni
- Chcesz coś do picia? - Zawołałam
- Nie dzięki - Usłyszałam jedynie. Po kilku minutach wróciłam do pokoju, gdzie zastałam czające się na siebie zwierzęta i Axela, który to wszystko obserwował
- Nalałam wam wody w miseczki, wariat pokaże ładnie gdzie jest woda - Oparłam się o kanapę, patrząc na kota, ten jednak nie zwracał na mnie uwagi, podszedł powoli do psa, jednak kiedy ten wyciągnął ku niemu pyszczek, położył mu na nim łapkę i sprawił, że oparł ją o ziemię. Uniósł zwycięsko głowę i miauknął chyba na znak, że ma iść za nim. Widząc całą tą scenę zaśmiałam się jedynie
- Chodź, pokaże Ci gdzie możesz spać - Ruszyłam w stronę schodów
- Rzeczywiście Twój kot, ma Twój charakter - Odwróciłam się do niego widząc mały uśmiech
- Z tym wyjątkiem, że to słodka kulka puchu, jemu wszystko się wybaczy - Uśmiechnęłam się lekko i otwarłam jedne drzwi - To pokój gościnny, zaraz przyniosę Ci pościel i poduszki, łazienka jest po lewej, nie pomyl bo po prawej mam sypialnie, a drzwi są takie same

Axel?

czwartek, 22 października 2015

Od Axela

- Idziemy? - skierowałem te słowa do Aleksa, siedzącego na tylnych kanapach, ten zaszczekał i chwycił zębami klamkę, po czym sam otworzył sobie drzwi, zamknął je za sobą, po czym otworzył mi i dziewczynie drzwi. - Masz odpowiedź. - uśmiechnąłem się lekko.
Wysiedliśmy z auta, zamknąłem je i ruszyłem za Taigą.

?

Od Taigi

Spojrzałam na niego zaskoczona nie sądziłam że obwinia się o to, przecież nie ma za co
- Axel gdyby nie Ty, to, to coś by nas zaatakowało. Nie wiem co to było ale na pewno nie było człowiekiem - zapewnilam patrząc na niego
- Ale żyło - przeczesal włosy
- I było niebezpieczne... Axel uratowales nas, zarówno siebie jak i mnie, wierz mi nie masz się za co obwiniac - Zapewnilam
- Nie wiesz czy było
- Wystarczyło mi to co widziałam - burknelam - trzeba będzie tam posłać ludzi - odwrocilam na chwilę wzrok zamyslajac się - Wiesz... - zaczęłam nagle
- Tak? - Nasze spojrzenia znowu się spotkały
- Jakoś dziwnie mi zostawać samej na noc... Mam pokój gościnny a wariat lubi jak mamy gości i poza tym i tak chciałam Cię prosić żeby rano tam jechać po samochód a sama nie chce się tam wybierać więc no ten...

Axel?