Westchnąłem jedynie prostując się.
- Już jestem. - powiedział wchodząc do salonu, obładowany torbami. Przechodząc obok nas, poczochrał mnie po głowie jak to miał w zwyczaju, gdy byłem mały. - Przyniesiesz pozostałe torby z auta? - spytał.
- Jasne. - rzuciłem obojętnie. Wstałem i wyszedłem na dwór, po kilku chwilach wróciłem z czterema torbami. - Co ty, będziesz gotował dla całego miasta? - spytałem, na co się lekko zaśmiał.
Pomogliśmy z Tai rozpakować zakupy, po czym wróciliśmy do kominka.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz