piątek, 30 października 2015

Od Axela

Odpiąłem deskę i już miałem biec za dziewczyną, jednak zatrzymał mnie Nick i zaczął wygłaszać swoje mądrości, później spotkałem Maksa i Ricki'ego moich starych przyjaciół, razem chwilę pogadaliśmy. Szybko zrobiło się ciemno, gdy wracałem do domu, znów natknąłem się na Nicka. Tym razem był sam.- Ty idioto! Przez ciebie dziewczyna ze mną zerwała! - wydarł się i rzucił na mnie przez co oboje stoczyliśmy się z wielkiej góry na której staliśmy i wylądowaliśmy nie wiadomo gdzie.
- Masz latarkę? - spytał po chwili, gdy otrzepaliśmy się ze śniegu.
- Ta wiesz, zawsze noszę ze sobą latarkę bo codziennie jakiś idiota rzuca się na mnie i turlamy się ze skały. - rzuciłem sarkastycznie.
Wstałem i ruszyłem w pierwszym, lepszym kierunku.
- Ej no, nie zostawiaj mnie! - krzyknął za mną, dorównując mi kroku. - W takiej chwili, powinniśmy trzymać się razem... - stwierdził.
Wywróciłem jedynie oczami, było zupełnie ciemno, dodatkowo zostawiłem telefon w domu, w ten sposób, są bardzo małe szanse na to, że znajdziemy drogę powrotną, a zamiast tego jeszcze bardziej się zgubimy. Niby mogliśmy się znów wspiąć na górę, jednak była pokryta lodem i było to niemożliwe. Znaleźliśmy jakąś szczelinę, gdzie rozpaliliśmy cudem ogień.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz