piątek, 30 października 2015

Od Axela

Westchnąłem gdy dziewczyna zamknęła za sobą drzwi.
- I co ja mam teraz zrobić? - położyłem dłoń na głowie Aleksa. - Znaczy, wiem co wybieram ale... - pies spojrzał na mnie niezrozumiale, westchnąłem.
Położyłem się i po długim czasie usnąłem.

Obudziłem się wcześnie, całą noc źle mi się spało, nie dawały mi spokoju słowa Taigi, kochałem i ją i ten sport, jednak wybór był prosty... ubrałem się, założyłem buty, kurtkę i czapkę. Wziąłem w rękę swoje dwie zapasowe deski. Wyszliśmy z Aleksem schodami ewakuacyjnymi aby nikogo nie pobudzić, poszliśmy najpierw na targ gdzie opchnęliśmy deski. Wróciłem do domu, nikt już nie spał, po kilku minutach namysłu, zszedłem na dół ubierając kurtkę na schodach.
- A ty gdzie, śniadanie... - spojrzeli na mnie zaskoczeni.
Zapiąłem kurtkę i wziąłem deskę i kask.
- Muszę coś załatwić. - powiedziałem jedynie.
Razem z Aleksem wyszliśmy z domu i ruszyliśmy na skocznie gdzie oczywiście był Nick i jego kumple, lekko się zdziwił, gdy mnie zobaczył. Chciał coś powiedzieć, jednak mu przeszkodziłem. Rzuciłem mu pod nogi deskę i kask, co tu oznaczało że się poddaję, że nie będę z nim więcej rywalizował. Ten uśmiechnął się zwycięsko, jak by dokonał właśnie nie wiadomo czego. Bez słowa odeszliśmy.
- A wiesz co, teraz mi jakoś... lżej. - uśmiechnąłem się lekko, Aleks zaszczekał radośnie merdając ogonem.
Ulepiłem kulkę ze śniegu i rzuciłem mu ją "bawiliśmy" się tak przez całą drogę do miasta, weszliśmy do miejsca, gdzie zajmowali się przewozem różnych rzeczy helikopterami. Załatwiłem co trzeba i wróciłem do domu. Rozebrałem się w korytarzu i podszedłem do stołu, gdzie nadal odbywało się śniadanie.
- Jesz? - spytał od razu.
- Nie, nie jestem głodny. - odpowiedziałem.
- Gdzie masz deskę i... - zmierzył mnie wzrokiem.
- Skończyłem z tym. - powiedziałem jedynie.
- I że ty mu... zwariowałeś... - westchnął popijając herbatę.
- Owszem, zwariowałem... z miłości. - powiedziałem wyciągając zza pleców kwiaty i uśmiechając się lekko do dziewczyny. Podszedłem do niej i kucnąłem. - Przepraszam, zachowałem się jak szczeniak... - powiedziałem kucając przed nią i trzymając przed sobą kwiaty. - Ale ja już dawno wybrałem. - szepnąłem.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz