piątek, 30 października 2015

Od Axela

- I tak pracujemy w innych bazach, więc...?
Dziewczyna cicho westchnęła. Po kilku minutach rozmowy, usnęliśmy.

Przez cały dzień zwierzaliśmy miasteczko i wygłupialiśmy się trochę na śniegu. [...] Siedzieliśmy na kanapie oglądając film, spojrzałem na zegarek 19:45. Westchnąłem pod nosem i poszedłem do góry przebierając się, zakładając kask i biorąc w rękę deskę.
- Gdzie ty idziesz? - spytała.
- No...
- Czekaj na mnie, ktoś cię musi przypilnować. - poszła na górę i wróciła już po kilku minutach.
Złapałem ją za rękę i wyszliśmy z domu, po jakiś... ośmiu minutach doszliśmy do skoczni gdzie był już Nick i paczka czubków.
Weszliśmy na górę.
- No proszę, a myślałem że się nie pojawisz. - uśmiechnął się złośliwie.
- Spadaj. - mruknąłem.
Wykonaliśmy parę prostych trików.
- Dobra, dajesz backfilpa ale... ponad minimum 10 rotacji.
- To niewykonalne...
Chłopak uśmiechnął się podle i wrócił do reszty. Może to trochę dziwne, ale tutaj to tak załatwia się swoje porachunki. Zamknąłem na chwilę oczy i widziałem swój wypadek, sprzed kilku lat. Spojrzałem na Taigę która stała kilka kroków od nich, nie wiem co ten ciołek jej właśnie powiedział, ale dziewczyna spojrzała na mnie przerażona. Naciągnąłem gogle na oczy i ruszyłem.

11 rotacji, przy lądowaniu mało brakowało a bym wszystko schrzanił, na szczęście udało mi się złapać równowagę. Co prawda kręciło mi się trochę w głowie, jednak w głębi serca czułem dumę, że mi się udało i że utarłem nosa temu czubkowi.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz