Wziąłem niedługą linę asekuracyjną, będzie bardzo przydatna na pierwszy i może drugi zjazd.
Wróciłem do dziewczyny, złapałem ją za rękę i ruszyliśmy na górę. Tam ponownie zaczepiliśmy deski o buty, już miałem nas przyczepiać lecz przerwał nam Nick. Ten debil...
- No proszę, proszę. Nie sądziłem że po ostatnim wypadku jeszcze staniesz na desce. - uśmiechnął się złośliwie.
- Spadaj. - rzuciłem przez zęby, marszcząc lekko brwi.
- Ochocho, a kogo my tu mamy? Widzę ślicznotka pierwszy raz na desce, znam lepszego nauczyciela, stoi przed tobą. - uśmiechnął się zalotnie, stając bardzo blisko niej. - Nauczę cię więcej niż ten lamus. - uśmiechnął się chamsko, pchnąłem go z całej siły tak, że wylądował na śniegu.
- Nie żyjesz Asher, jutro, 20, na halfpipe. - rzucił rozzłoszczony
- Będę. - rzuciłem obojętnie.
Z fochem na twarzy odjechał z tą swoją bandą głupków.
- Jaki wypadek? - spytała od razu.
- Opowiem ci w domu. - powiedziałem przyczepiając nas do siebie. - Możemy jechać. - uśmiechnąłem się lekko, zakładając gogle.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz