Uśmiechnąłem się lekko, po kilku minutach wróciliśmy do reszty. Wszyscy bawili się całkiem nieźle, przed północą wszyscy się zmyli zostawiając mały bałagan. Zostaliśmy ja i Ryś no i Taiga. Aleks podbiegł do dziewczyny zabierając jej worek do którego wrzucała śmieci.
- Ej...
- Dobry piesek. - zawołałem za nim. - Solenizantka nie może sprzątać. - uśmiechnąłem się lekko.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz