- Więc może najpierw załatwimy co trzeba w pracy, później zakupy... w między czasie możemy coś zjeść na mieście... później... trzeba by było zabukować lot pierwsze co. - powiedziałem wyciągając telefon z kieszeni. - Jutro lot o 8:30 pasuje? - spytałem.
- Jasne.
Skinąłem głową i zarezerwowałem bilet dla dwóch osób, dla dwóch zwierzaków i samochodu, w końcu czymś musimy się tam poruszać a do taksówek mam uraz...
- Aha i jeszcze musimy podjechać do sklepu samochodowego, kupimy koła zimowe bo musiał bym zmienić...
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz