Nie podobało mi się to wszystko, byłam bardzo przeciwna żeby w ogóle tutaj przychodzić. Słysząc słowa tego śmiecia, przestraszylam się
- Jak już będzie leżeć w śpiączce pokaze Ci prawdziwą zabawę - zasmial się odchodząc a ja nawet nie zdazylam zareagować na jego słowa gdyż stał już ze swoimi kolegami. Widząc jak ląduje bezpiecznie odetchnelam z ulga, natomiast pozostali przygladali mu się jedynie zaskoczeni. Podeszlam do niego krzyzujac ręce
- Wiesz że mogłeś powiedzieć nie? I odejść? - zaczęłam
- To by było nie honorowe
- A jakbyś wylądował w szpitalu?- burknelam
- Tai nic mi nie jest, żyje. Wszystko się udało - Objął mnie delikatnie, zauważyłam że ten idiota znowu idzie w naszym kierunku
- Mam dosyć waszych zabaw, rób co chcesz ja wracam nie będę patrzeć na to jak ryzykujesz swoje zdrowie - odwrocilam się i zaczęłam maszerowac w kierunku domu
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz