środa, 28 października 2015

Od Axela

Westchnąłem pod nosem rzucając szybkie spojrzenie w ich stronę.
- Odbił mi dziewczynę, pokonał w zawodach przez ten wypadek i od tamtego czasu czuje się najlepszy. Znaczy, zawsze się czuł, ale po tym to już w ogóle. - wyjaśniłem.
Po pięciu minutach doszliśmy do domu, ojca jeszcze nie było. Dlatego też napaliłem w kominku, usiedliśmy na mięciutkim dywanie, dziewczyna oparła się o mnie, a ja ją lekko. przytuliłem.
- Ale co z tym wypadkiem, jak to się stało? - spytała lekko zaciekawiona.
- Zawody juniorów snowboardingu, w finale zostałem tylko ja i Nick. Przejechał bezbłędnie, dostał same 9, żeby go pokonać, musiałem naprawdę się postarać. Nie zależało mi tyle na pucharze, na zawodach był Tonny Wilslow, najlepszy snowboardzista, szukał kogoś do swojej ekipy. Kiedyś z tym sportem wiązałem przyszłość. No i zaczynam, 720, Indy grab, nosegrab, Method Grab... ostatni trik... zdecydowałem się na potrójnego backflipa, przy drugiej rotacji coś poszło nie tak i runąłem na ziemię. Miałem połamane żebra, złamaną rękę i wstrząs mózgu... przez kilka dni byłem w śpiączce... - mówiąc to miałem wszystko przed oczami, całą tą scenę i te śmiechy... po chwili otrząsnąłem się i pokazałem dziewczynie filmik na tablecie z zawodów i upadku.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz