- Wiesz co, nie... może nie... jutro sobie na spokój wszystko załatwimy, wolne itp. Raczej sukienka, szpilki... nie przejdą...
- Dlaczego?
- Bo... mój ojciec mieszka na Alasce... - uśmiechnąłem się niewinnie, a ta zrobiła duże oczy. - Nie jest tam źle, wychowałem się tam i żyję, więc tydzień to nic. - machnąłem lekko ręką. - A, no i... jutro zabukujemy lot, pojedziemy na zakupy, bo bez ciepłej kurtki, butów, czapki, rękawiczek to się nie obędzie. Okey? - uśmiechnąłem się.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz