- Widzisz... tak to jest z kobietami. - westchnąłem głaszcząc psa.
Był już ten wieczór, tego głupiego bankietu... zupełnie nie wiedziałem w co się ubrać, wiadomo... bankiety są raczej eleganckie ale z nimi nic nie wiadomo. Kobiety mają łatwiej... założą sukienkę i już... a my? Ech... zdecydowałem się na czarne jeansy, koszulkę i marynarkę
Aleks również wybrał sobie obrożę z muszką.
Wyszliśmy z domu, wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy w stronę miejsca bankietu. Trochę byliśmy spóźnieni ponieważ natknęliśmy się na wypadek przez który zrobił się korek. Zaparkowałem i weszliśmy na salę. Byli tam już chyba wszyscy, większość twarzy znałem, jednak nie wszystkie. Westchnąłem i ruszyłem w kierunku stołu przy którym siedziała Taiga, Lucyna, Rysiek i Matt. Aleks szedł tuż przy mojej nodze, jak zawsze.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz