Siedziałam ze wszystkimi, była jakaś narada, do której dzisiaj praktycznie nie miałam głowy, widząc w drzwiach Axela, wiedziałam, że to był zły pomysł puszczać go samego. Mimo wszystko miał dla nas ciekawe informację, które mogą się przydać. Od razu wstałam
- W takim razie idę przygotować chłopaków, podjedziemy pod komendę - Powiedziałam z powagą
- Weź samych najlepszych - Odezwał się Axel na co jedynie się lekko uśmiechnął
- U nas są sami najlepsi - Zatrzymałam się obok chłopaka i zilustrowałam go wzrokiem - Radziłabym przyłożyć lód, bo za kilka godzin Ci wszystko spuchnie - Nie czekając na odpowiedź wyszłam z komendy, po czym udałam się do siedziby. Ku mojemu zdziwieniu, wszyscy wręcz skakali z radości na myśl o takiej misji
- Jesteście nienormalni - Zaśmiałam się cicho widząc ich entuzjazm
- Dobry miesiąc nie było takiej akcji, a chętnie bym komuś przyłożył - Matt stanął naprzeciwko mnie w pozycji do walki, a ja jedynie przewróciłam oczami. Kiedy dochodziła odpowiednia godzina, przebraliśmy się i zapakowaliśmy na samochodów, na komendzie już na nas czekali
- Strzelamy tylko w konieczności, chcemy ich żywych, nie martwych - Zaznaczyłam po czym ruszyliśmy w wyznaczone miejsce. Snajperzy już byli przyszykowani w kilku miejscach. Wszyscy zabraliśmy się w jednym miejscu, aby umówić plan działania
- Przypilnuj ich, żeby nie zepsuli nam zaskoczenia - Lucyna spojrzała na mnie groźnie, czy ktoś jeszcze mnie tutaj nie cierpi?
- Chyba nie muszę Ci przypominać dlaczego tutaj jesteśmy, z tego co wiem to zawsze stoisz z boku, więc chyba nie powinnaś się wypowiadać - Mówiłam spokojnym tonem
- Możecie się nie kłócić - Westchnął Axel, na co podniosłam ręce w geście obronnym
- Okej, okej, wszystko wiemy, więc można zaczynać
Wszyscy czekali w odpowiednich miejscach. Stałam praktycznie obok Axela, czekając na odpowiedni moment, żeby zaatakować. Wtedy nie wiadomo kto wyskoczył z krzaków i ruszył w stronę mafii
- To od Ciebie? - Zapytałam zaskoczona
- Myślałem, że od Ciebie - Spojrzał, na mnie na co pokręciłam przecząco głową - No to tyle z naszego zaskoczenia - Przeładował broń i poszedł za resztą ludzi, zrobiłam to samo. Celowaliśmy w nogi, ramienia. Tak jak mówiłam, nie mogliśmy ich zabić, byli nam zbyt potrzebni. Właśnie miałam oddać następny strzał, kiedy ktoś złapał mnie od tyłu. Moja broń spadła na ziemię. Od razu zamachnęłam się łokciem, stopą przejechałam po jego nodze i z całej siły nadepnęłam na stopę, kiedy mogłam się odwrócić kopnęłam go w brzuch i na końcu zadałam cios w nos, najprawdopodobniej go łamiąc, kątem oka zauważyłam, że ktoś do mnie mierzy, nie miałam szans, żeby podnieś swoją broń. Wtedy też usłyszałam strzał z drugiej strony, owy osobnik dostał w ramię. Myślałam, że strzelał Matt, albo ktoś kto miał mnie osłaniać, jednak ku mojemu zdziwieniu był to Axel.
- Wszyscy unieruchomieni, dwóch chyba uciekło, jeden będzie martwy, ale jest wielu żywych, ewentualnie rannych - Zaczął podchodząc do mnie
- I tak dobry wynik - Stwierdziłam schylając się po swoją broń - I... dzięki - Dodałam po chwili milczenia, jednak tak jak szybko to powiedziałam tak szybko się odwróciłam - Sprawdzę co z naszymi
Axel?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz