Stosunki z kryminalnym jak zawsze były oschłe może to i dobrze, czasami mam wrażenie, że mnie wręcz nienawidzi i cieszyłby się gdybym musiała odejść z policji. Cóż, jeśli rzeczywiście tak jest to ma pecha, bo ja swojej pracy nie mam zamiaru zmieniać. Wzięłam wszystko co potrzeba i pojechałam do siedziby, zostało tylko kilku ludzi ode mnie. Usiadłam za biurkiem i zaczęłam studiować papiery...
Następnego dnia dostałam protokół z sekcji. Tak jak myślałam, rany jakie otrzymał zgadzały się z poprzednimi zabójstwami związanymi z mafią.
- Tai musimy jechać - Usłyszałam głos kolegi, który był moją "prawą ręką" i do tego kimś w rodzaju przyjaciela
- Co znowu - Mruknęłam niezadowolona
- Sama mówiłaś, że będziemy mieć treningi, dzisiaj są ze strzelania kryminalni my i kilka z prewencji - Zaśmiał się krótko - To tylko godzina, ewentualnie dwie
- Już się zbieram - Westchnęłam przebierając się na szybko. Na miejscu założyłam okulary przeciwsłoneczne i wzięłam w dłoń lornetkę, że spokojnie móc obserwować jak idzie moim ludziom, z tego co widziałam nie tylko ja miałam za zadanie spisywać ich wyniki
- Taigo, dlaczego nie podejdziesz do reszty? - Pewnie każdy zna jakieś starszego pana, który zawsze udziela dobrych rad i nakłania do wszystkie co dla was może okazać się najgorszą rzeczą, tak właśnie taki był nasz komendant, który za chwilę miał odejść na emeryturę, mimo wszystko uwielbiał spędzać czas ze wszystkimi. Sama bardzo go lubiłam
- Nie trzeba, tutaj też dobrze widzę - Uśmiechnęłam się lekko
- Ależ nalegam - Wręcz zaczął mnie pchać w stronę pozostałych, gdzie również stał Axel, widząc go westchnęłam cicho i przewróciłam oczami, stanęłam obok niego i oparłam się o samochód, w końcu zaczęłam rozmowę... Chociaż nie wiem czy mogę to tak nazwać
- Tę sprawę z wczoraj przejmiemy, sekcja pokazała, że miał na sobie takie same ślady jak Ci zabici przez mafię - Zaczęłam jak zawsze obojętnie
Axel?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz