niedziela, 18 października 2015

Od Axela

- Zmieniają mi opony, ale fakt, chyba muszę iść ich przypilnować. - wziąłem ostatni łyk coli i wstałem. - Ciebie... zaczynam lubić. - powiedziałem, uśmiechnąłem się lekko i ruszyłem w stronę techników naszej ekipy, auto było już gotowe. Zatankowałem, i ustawiłem się na linii mety. Skierowałem wzrok na prawo, gdzie było auto Tio i on w nim. Uśmiechnął się oczywiście chamsko. Odwróciłem wzrok, starając się go ignorować. Po chwili zapaliło się pomarańczowe i po tym zielone światło. Wrzuciłem bieg i wcisnąłem gaz do dechy, wyruszyliśmy mniej więcej w tym samym czasie.
Cały czas byłem na prowadzeniu, ostatnia, długa prosta. Spojrzałem w tylne lusterko, siedział mi na ogonie. Nie miałem wyjścia, wrzuciłem ostatni bieg i przyśpieszyłem jeszcze bardziej co było dość ryzykowne.
Docisnąłem jeszcze trochę, jadąc z maksymalną prędkością i... wygrałem! Nie zależało mi na wygranej od tak, chciałem tylko utrzeć nosa temu gówniarzowi. Wysiadłem z auta, podnosząc zwycięsko ręce, po chwili otoczyła mnie moja paczka, śmiejąc się głośno. Ojciec Leona podał mi szampana, dałem go Lori'emu, wiem że zawsze chciał to zrobić.
- No śmiało. - uśmiechnąłem się.
Chłopak odwzajemnił uśmiech, w jednej chwili pozbył się korka i zaczął nas oblewać.
Przybiliśmy z Taigą piątkę, po czym poklepałem auto, może to i dziwne, ale taki mam już zwyczaj.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz