- Tak... komendant zarządził zamknięcie sprawy. - wyjaśniłem.
- Dobrze, nie ma co się trząść nad nimi. - westchnęła. - Ja już się zbieram, piątek równa się wolne.
Skinąłem głową.
- To cześć. - rzuciłem. - Chodź Aleks. - zagwizdałem i ruszyliśmy w stronę wyjścia.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz