Praktycznie całą noc spędziliśmy na przesłuchiwaniu i wydobywaniu informacji, mieliśmy swoje sposoby, nie zawsze były one humanitarne, ale jak tą mówią czasami trzeba i tak, jednak w takich momentach po prostu wychodziłam. Dopiero późnym porankiem skończyliśmy przesłuchiwać ostatniego i mieliśmy całkiem sporo informacji. Nie opłacało mi się jechać do domu, dlatego też położyłam się na kanapie u siebie w biurze i zasnęłam. Ponownie miałam ten sam koszmar co zawsze, ciemna uliczka, mała dziewczynka, morderstwo na jej oczach. Poczułam na moim ramieniu czyjąś rękę, od razu zerwałam się z krzykiem
- Nie! - Wrzasnęłam na całe biuro, rozglądając się z paniką
- Ej wszystko okej? - Wzrok Axela był co najmniej zaskoczony, widząc go przetarłam jedynie twarz dłońmi- Miałaś się zjawić, ale że Cię nie było to mnie przysłali z papierami
- Tak wszystko ok - Mruknęłam jedynie - Która godzina? - Wstałam z kanapy przeciągając się
- Zaraz będzie 16 - Oznajmił, a ja cichutko jęknęłam niezadowolona
- Moja wina, straciłam rachubę czasu - Usiadłam na biurkiem i zaczęłam wykładać wszystkie papiery - Dowiedzieliśmy się kto jest szefem, gdzie zazwyczaj się spotykają, dlaczego to robią, od kogo mają towar, ale pewnie wiecie to samo - Odkręciłam butelkę z wodą
Axel?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz