Uniosłem lekko brwi zdziwiony.
- Ja, ciebie? - parsknąłem śmiechem. - Nie. - dodałem z poważniejszą miną.
- Dobra, chodź, masz pięć minut, musisz się przyszykować. - powiedział Eddi, chwycił mnie za kaptur i pociągnął w stronę toru.
Eddi był kimś, w rodzaju mojego managera, jeśli chodzi o wyścigi. Oczywiście tak dla zabawy, bo nic w tych wyścigach nie było poważnego. Sport dla zabawy, rozprężenia. Mijając dziewczyny wyczułem alkohol i to sporo.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz