Spojrzałem jej głęboko w oczy, a później na auta. Z ich wszystkich, mój był największy... ponownie spojrzałem na dziewczynę która nie spuszczała ze mnie wzroku.
- Obudź ich, ja pochowam wszystko, zmieścimy się w jednym aucie, najwyżej pojedziemy bocznymi drogami. - starałem się zachować zimną krew, gdy tak naprawdę rozwalało mnie od środka. Najchętniej to zapadłbym się pod ziemię i zapomniał o tym, co widziałem. - Nie bój się, jestem. - dodałem kładąc dłoń na jej policzku.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz