sobota, 10 października 2015

Od Taigi

Obudziły mnie promienie słoneczne, zanim wstałam minęło jeszcze kilka minut. W sumie miałam dzisiaj ochotę zadzwonić i powiedzieć, że dzisiaj się nie zjawię, jednak doszłam do wniosku, że kiedyś może mi się jeszcze przydać dzień wolny. Wstałam leniwie z łóżka i przeczesałam rozczochrane włosy ręką. Spojrzałam na siebie i praktycznie przeżegnałam, za dużo wina wczoraj z dziewczynami oj za dużo. Na moich nogach znalazły się czarne leginsy i koszulka, po czym poszłam pobiegać, a przy okazji i skoczyć do sklepu po świeże pieczywo. Po szybkim śniadaniu i prysznicu, przebrałam się w dżinsy i czarną bokserkę. Nie często chodziłam na komendę, dużo bardziej wolałam siedzieć w naszej bazie, gdzie byli nasi ludzie. Wskoczyłam na biurku, a za chwilę miałam już w ręku kawę
- Jakieś ciekawe zgłoszenia? - Zawołałam przeglądając papiery i popijając gorącą kawę z śmietaną. Odkładając kubek, usłyszałam śmiechy dookoła
- Tai, od dzisiaj masz ksywkę kotka - Zaśmiali się i dopiero po chwili zauważyłam w telefonie, że od kawy zrobiły mi się białe wąsy
- Spróbuj tak powiedzieć, a dostaniesz kulkę w łeb - Zagroziłam wycierając usta, jednak lekko się uśmiechając - Za tydzień mamy zajęcia z kryminalnymi, krótki wykład i ćwiczenia taktyczne, proszę nikomu nie złamać kości - Uśmiechnęłam się do nich, słysząc ciche śmiechy
- Oczywiście! - Krzyknęli jednocześnie
Po godzinie nic nie robienia, dostaliśmy telefon, jak się okazało na naszym terenie doszło do morderstwa i to dosyć brutalnego
- Nie rozumiem, dlaczego nas wzywacie od tego są kryminalni - Powiedziałam nieco zaskoczona podchodząc do swojej szafy
- Najprawdopodobniej dotyczy to również mafii, na którą polujecie od miesiąca - Usłyszałam, na co jedynie westchnęłam
- 5 minut - Odłożyłam słuchawkę - Zbieramy się! - Wyciągnęłam z szafy spodnie moro oraz wygodne buty, bluzki nie zmieniałam, zresztą bokserka zawsze pasuje do takich spodni. Wsiedliśmy do samochodu, zawiesiłam na swojej szyi odznakę. Po 10 minutach byliśmy na miejscu. Wysiadłam i przeciągnęłam się idąc na miejsce
- Jak zawsze spóźnieni - Westchnął jeden z kierowników, patrząc na mnie znacząco
- Dzwonisz w ostatniej chwili i myślisz, że będziemy w pięć minut? - Burknęłam przechodząc przez żółtą taśmę i udając się do grupy kryminalnych
- A więc? - Zapytałam od razu, nie lubiłam owijać w bawełnę lubiłam mieć jasną sytuację
- Pobity, zmarł na wskutek wbicia pręta w serce - Wskazał głową na trupa
- To nie moja działka - Mówiłam z kamiennym wyrazem twarzy - Skąd wiadomo, że ma to związek z mafią? - Słyszałam kilka razy o kierowniku kryminalnych, z tego co wiedziałam był chyba w moim wieku, a może trochę starszy. I o ile się nie myliłam miał na imię Axel, nie znałam go, kilka razy się z nim mijałam na komendzie, jak to mówią każdy z nas miał swoją pracę, a jakoś nigdy nie spoufalałam się z ludźmi z mojej pracy, jedynie moja grupa była wyjątkiem, ale wiadomo oni w sumie byli dla mnie najbliżsi

??

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz