- Zapewne z naszej trójki, najbardziej uczciwy jest Aleks, więc niech on powie start, ścigamy się do tej boi, zawracamy i kto pierwszy tu wróci, wygrywa. - wyjaśniłem.
Dziewczyna skinęła zgodnie głową. W pewnej chwili Aleks zaszczekał a my ruszyliśmy niemal w tym samym czasie. Co chwilę to ja wyprzedzałem ją, lub ona mnie lecz i tak zremisowaliśmy.
- No, jak na drugi raz... jestem pełen uznania. - uśmiechnąłem się, kucając przy psie i głaszcząc go po szyi, a ten z rozkoszą oparł głowę o moje kolana i przymknął oczy.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz